Dziennik Gazeta Prawana logo

Profesor z medycznym Oscarem: Twarz to ja. I ja oddaję ludziom ich oblicza

16 lutego 2014, 11:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pierwszy przeszczep twarzy w Polsce. Centrum Onkologii w Gliwicach
Pierwszy przeszczep twarzy w Polsce. Centrum Onkologii w Gliwicach/Centrum Onkologii w Gliwicach
Twarz to ja. I ja oddaję ludziom ich oblicza – opowiada prof. Adam Maciejewski, który dokonał przeszczepu twarz. Polski chirurg rekonstrukcyjny został nagrodzony przez Amerykańskie Towarzystwo Chirurgii Rekonstrukcyjnej i Mikronaczyniowej (ASRM). Ta nagroda to medyczny Oscar.

To nie jest łatwa rozmowa. Ja siedzę w domu ze słuchawką w uchu, mój rozmówca jedzie – zmęczony – z Gliwic do Warszawy, też ma słuchawkę w uchu. To była jedyna szansa, żeby porozmawiać. Jak nie operuje, to siedzi na spotkaniach. Albo właśnie wyjechał za granicę.

Z prof. Adamem Maciejewskim umawiam się na wywiad prawie przez miesiąc – od momentu, kiedy gruchnęła wiadomość, że polski chirurg rekonstrukcyjny został nagrodzony przez Amerykańskie Towarzystwo Chirurgii Rekonstrukcyjnej i Mikronaczyniowej (ASRM). To wyróżnienie – jak podawały rodzime media – jest odpowiednikiem medycznego Oscara. Otrzymał je za przeszczep twarzy, który przeprowadził z zespołem chirurgów z Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej z Centrum Onkologii – Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Gliwicach. Był to pierwszy przeszczep twarzy na świecie przeprowadzony nie po to, żeby poprawić wygląd czy funkcjonowanie pacjenta, ale żeby uratować mu życie. 33-letni Grzegorz Galasiński z Dolnego Śląska miał w maju zeszłego roku wypadek – maszyna do cięcia kamieni amputowała mu twarz. Lekarze z Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu uratowali mężczyźnie wzrok, usiłowali reinplantować odcięte fragmenty twarzy, ale się nie udało. Tkanki dotarły do kliniki po kilku godzinach i organizm je odrzucił. W miejscu twarzy była wielka rana, w każdym momencie grożąca śmiertelnym zakażeniem. W Polsce było tylko jedno miejsce, gdzie chory miał szansę na ratunek – gliwicki instytut, w którym są najlepsi chirurdzy rekonstrukcyjni. Ich szefem jest prof. Adam Maciejewski, jedyny polski lekarz, który jest członkiem ASRM. To stowarzyszenie, do którego nie można się zapisać. Trzeba zostać zaproszonym. A zaprasza tych, którzy mają osiągnięcia.

Do przeszczepu twarzy Maciejewski z zespołem przygotowywali się od 2008 r. Uczyli się nowych technik, ćwiczyli operacje na zwłokach, przygotowywali dokumentację. – Wiedziałem, że przyjdzie moment, że będziemy zmuszeni taką operację zrobić – powie mi podczas rozmowy. W 2012 r. byli gotowi: mieli akredytację, zgodę Poltransplantu i Komisji Bioetycznej. Instytut Onkologii w Gliwicach dostał też zgodę ministra zdrowia na przeszczepianie twarzy.

Moi pacjenci nie mieli nic do stracenia. I wie pani, co mi ostatnio powiedział Grzegorz? Rzekł: To jest już moja twarz

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj