Dzięki rozpracowaniu właściwości jednego z enzymów z grupy prostaglandyn, amerykańscy dermatolodzy liczą, że w okresie dwóch lat na półkach sklepowych pojawi się płyn dla mężczyzn przeciw wypadaniu włosów.

Po przebadaniu 250 genów mających związek z utratą włosów naukowcy z uniwersytetu w Pensylwanii ustalili, że enzym zwany prostaglandyną D2 (PGD2) wysyła sygnał mieszkom włosowym, by zaprzestały produkcji. Według naukowców mężczyźni tracą włosy, gdy PGD2 występuje u nich w zbyt dużym stężeniu.

Badacze rozwiązanie widzą w lekach blokujących działanie prostaglandyny. Według kierownika działu dermatologii uniwersytetu w Pensylwanii naukowcy już rozmawiają z kilkoma firmami farmaceutycznymi i lek może pojawić się na sklepowych półkach już za około dwóch lat.

Już teraz dostępne są leki na obniżenie poziomu PGD2 dla astmatyków, ponieważ enzym ten ma także związek z tą chorobą, ale nie ma pokrewnego leku blokującego działanie enzymu na włosy.

Wcześniejsze badania dermatologów wykazały, że u 17 mężczyzn, którym wypadały włosy poziom PGD2 był trzykrotnie wyższy w miejscach, z których włosy wypadły niż w miejscach pokrytych owłosieniem.

Około czterech na pięciu mężczyzn doświadcza wypadania włosów w jakiejś postaci przed 70. rokiem życia. Na miejscach pozbawionych włosów mieszki włosowe wciąż je produkują, ale gorszej jakości. Są coraz krótsze, aż stają się ledwo widoczne, bądź w ogóle nie przebijają się przez skórę.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>