Chłopiec na razie przebywa w Narodowym Instytucie Zdrowia Dziecka w Karaczi. Lekarze twierdzą, że maluch jest zdrowy i silny, ale jeśli nie przejdzie odpowiedniej operacji, która pozbawiłaby go "nadliczbowych" czterech nóg, być może nigdy nie będzie chodził.

Rodzice dziecka załamują ręce, bo jak twierdzą, nie stać ich na sfinansowanie drogiej operacji. Mają nadzieję, że znajdzie się jakiś litościwy bogaty sponsor, który pokryje koszty.