Dziennik Gazeta Prawana logo

Medyczny precedens w sądzie. Szpitale w strachu

26 marca 2012, 06:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sąd
Sąd/Shutterstock
Ten wyrok będzie precedensowy. Tym bardziej, że jeszcze przed jego wydaniem sąd w swoim postanowieniu stwierdził, że chory ma prawo do leku, nawet jeśli nie jest on refundowany.

Aby normalnie funkcjonować, Dorota Zielińska z Wrocławia musi regularnie przyjmować drogi lek o nazwie Gilenya. Gdy Wojskowy Szpital z Polikliniką SP ZOZ odmówił jej podania farmaceutyku, Zielińska wynajęła prawnika i poszła do sądu. Ten ostatecznego wyroku jeszcze nie wydał, ale w swoim postanowieniu, wydanym zaledwie dwa tygodnie po rozpoczęciu sprawy, nakazał placówce zdrowia „niezwłoczne podjęcie leczenia Doroty Zielińskiej z zastosowaniem preparatu leczniczego Gilenya, na czas trwania postępowania sądowego”.

Leku, którym jest leczona Zielińska, nie ma na listach refundacyjnych, nie znajduje się też w programie terapeutycznym dla chorych ze stwardnieniem rozsianym. Dlatego nie jest standardowo stosowany w szpitalach. Powodem jest jego cena – jedna, starczająca na miesiąc terapii dawka kosztuje 8 tys. zł.

Wcześniej, przez pół roku, za lek Gilenya z własnej kieszeni płaciła Zielińska. Jego stosowanie zalecili jej lekarze, twierdząc, że tylko on może postawić ją na nogi. Postawił, i to dosłownie – dzięki terapii zaczęła chodzić. Po przyjęciu sześciu dawek zabrakło jej jednak pieniędzy, zebranych głównie dzięki darowiznom. Szpital odmówił leczenia tym preparatem. Chora wystąpiła do sądu o udzielenie zabezpieczenia i ten przychylił się do jej wniosku. – napisał w postanowieniu sędzia Adam Maciński.

Adwokat Bartłomiej Kuchty, który prowadzi sprawę Doroty Zielińskiej, twierdzi, że takich spraw będzie więcej. Pierwsi chętni do pójścia w ślady Zielińskiej już są.

Szpitale już się tego obawiają. – – przyznaje Marzena Kasperska, rzeczniczka wrocławskiego szpitala.

Tę opinię potwierdzają sami prawnicy. – – ocenia Jolanta Budzowska, radca prawny z kancelarii Budzowska, Fiutowski i Partnerzy, która prowadzi podobną sprawę. Dodaje, że jeśli takie rozstrzygnięcie zostanie utrzymane w wyroku, to może to oznaczać, że pacjenci będą mieli prawo żądać od szpitala każdego leczenia. Jej zdaniem takie pozwy powinny być raczej kierowane do NFZ i Ministerstwa Zdrowia z zarzutem ograniczenia dostępu do leczenia, zgodnego z wiedzą medyczną, o ile będzie można twierdzić, że tym samym doszło do niezgodnego z prawem wykonywania władzy publicznej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj