Ówczesna szefowa resortu zdrowia na początku listopada podpisała rozporządzenie, które wprowadziło nowy zestaw wymagań wobec szpitali jednodniowych. Placówki takie, aby uzyskać kontrakt z NFZ na prowadzenie zabiegów, będą musiały zorganizować dodatkowe stanowiska na blokach operacyjnych - znieczulenia ogólnego i nadzoru pooperacyjnego w sali wybudzeń.

Reklama

Kierunek zmian słuszny, bo wprowadzany w trosce o pacjenta, ale co oznacza w praktyce? Że wyśrubowane wymagania zmuszą dyrektorów niektórych szpitali jednodniowych do zamykania swych placówek - prognozuje "Rzeczpospolita".

Organizacja Pracodawcy RP zareagowała na rozporządzenie minister zdrowia oburzeniem. W oświadczeniu wytknęła resortowi, że zaostrzone po wejściu nowego prawa wymogi są wyższe niż te, które minister zdrowia stawia przed innymi typami szpitali, które wykonują zabieg na podstawie kontraktów zawartych z NFZ.

>>> Czytaj także: Ubywa dzieci. Z braku pieniędzy

Dyrektorzy szpitali jednodniowych, które są w znacznej mierze placówkami prywatnymi, ostrzegają, że ministerstwo dało im za mało czasu na dostosowanie oddziałów. Może się okazać, że wiele szpitali nie będzie mogło podpisać kontraktów z NFZ, co skaże ich pacjentów na zapychanie i tak zapchanych kolejek do większych szpitali.