Kiedyś mówiło się, że dany gatunek kleszcza bytuje w konkretnym rejonie Polski. Dziś wiemy, że te krwiopijcze pajęczaki rozprzestrzeniają się i mnożą w zastraszającym tempie. Przykładem niech będzie kleszcz łąkowy, który dawniej zasiedlał głównie północno-wschodnie tereny Polski. Obecnie zaś bardzo chętnie bytuje w rejonach południowo-wschodnich.

Dzieje się tak między innymi dlatego, że kleszcze wybierają nowych żywicieli, np. te, które do tej pory najchętniej atakowały łosie, zaczynają interesować się innymi zwierzętami. Co więcej, dobrymi żywicielami okazują się dla nich psy i koty. Także tereny bytowania tych pajęczaków zaczynają się zmieniać. Zaledwie kilka lat temu kleszcze łąkowe wolały tereny podmokłe – torfowiska, bagna. Obecnie najwięcej ich na nieużytkach, pasach zieleni i łąkach w miastach. Okazuje się bowiem, że kleszcze doskonale przystosowały się do nowego środowiska, jakie sobie upodobały, czyli do suchych i nasłonecznionych terenów w samym środku miasta. Kleszcz pastwiskowy natomiast zawsze zamieszkiwał różne tereny Polski – jego wędrówka nawet do centrum stolicy nikogo już nie dziwi.

Pladze kleszczy zawsze sprzyja łagodna zima. Trzeba wiedzieć, że zapadają one w stan diapauzy, czyli tzw. snu zimowego. Przeżywają, jeśli skryją się w liściach na ściółce leśnej, której nie zetną wielkie mrozy. Ciepła zima przyczynia się do zwiększenia liczebności pajęczaków.

Czytaj także: Borelioza z opóźnionym zapłonem. Objawy mogą pojawić się teraz! >>>

Nie pozostaje nic innego, jak zadbać o to, by nie paść ofiarą kleszczy. Przydaje się podstawowa wiedza o tych pajęczakach.

Kleszcz - co trzeba o nim wiedzieć?

Kleszcze są szczególnie aktywne rano w godzinach od około 8 do 12 oraz po południu od około 16 aż do zmierzchu. Wówczas wspinają się na źdźbła trawy i siadają na spodzie liści, skąd łatwiej jest im przenieść się na ciało żywiciela. Najlepiej im na krzewach i roślinach o wysokości do 1,5 metra. Z tego miejsca nie wypatrują, lecz wywąchują potencjalną ofiarę. Ułatwia im to tzw. narząd Hallera znajdujący się na stopach pierwszej pary odnóży – dlatego pajęczak w poszukiwaniu celu ataku wymachuje nimi i gdy tylko poczuje dwutlenek węgla wydychany przez żywiciela (rozpoznawalny już z odległości 20 m!) oraz poczuje dotyk – wpełza na niego. Wbrew temu, co się mówi, kleszcze wcale nie przeskakują z drzewa ani nie spadają z niego – one wchodzą na ciało znajdującego się tuż przy nich żywiciela.

„Przesiadka” na ciało człowieka nie jest równoznaczna z ukąszeniem. Kleszcz nie wbija się w skórę ofiary od razu. Szuka miękkiej, wilgotnej i dobrze ukrwionej skóry. Dlatego najchętniej wybiera pachy, pachwiny, okolice pod kolanami i za uszami. Nie czujemy jego wędrówki, tak jak i nie zauważamy momentu, w którym wbija się w ciało. A to dlatego, że wkłuwając się, kleszcz wstrzykuje substancje znieczulające, jak również takie, które tamują krwawienie oraz jeszcze inne, które z kolei umocowują go w ciele człowieka, tak żeby nie było łatwo go z niego strącić czy wyciągnąć. Wbił się w skórę? Zaczyna od razu ssać krew. Dorosła samiczka może tak żywić się przez 11 dni. Napęczniała odrywa się od żywiciela.

Ważne jest jak najszybsze usunięcie kleszcza. Trzeba użyć do tego pęsety, szczypczyków albo specjalnych akcesoriów do kupienia w aptece lub u weterynarza. Chwyta się nimi pajęczaka tuż przy skórze, łapiąc go za głowotułów. Wyrywa zdecydowanym ruchem, wzdłuż osi wkłucia. Nie wolno kleszcza smarować żadnymi substancjami, nie można go także zgniatać, przypalać oraz wykręcać, ponieważ może to sprowokować pajęczaka do wpuszczenia w ciało człowieka potencjalnie chorobotwórczych mikroorganizmów. Miejsce ukłucia trzeba zdezynfekować.

O całej sprawie można zapomnieć, o ile nie pojawią się niepokojące objawy.

Co powinno cię zaniepokoić? Czytaj: JAKIE SĄ OBJAWY BORELIOZY >>>