Kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Leszek Czupryniak podkreślił, że lekarze rodzinni mogą przyczynić się do zmniejszenia powikłań cukrzycy, takich jak zawały serca, udary mózgu, niewydolność nerek, a także uszkodzenia wzroku i nerwów obwodowych.

- To nie prawda, że cukrzyca prędzej czy później musi doprowadzić do powikłań. Wczesne wykrycie choroby, a potem odpowiednia opieka nad chorym może przed nimi uchronić, a przynajmniej je złagodzić i znacznie odwlec w czasie – przekonywał specjalista podczas debaty „Rola lekarzy rodzinnych – zdążyć przed powikłaniami w cukrzycy typu II”.

Jako przykład podał on niektórych chorych z cukrzycą typu 1 (tzw. insulinozależną), którzy nie mają powikłań nawet przez 50-60 lat trwania choroby. Tacy pacjenci są również w naszym kraju. Dodał, że takie efekty - utrzymania choroby bez powikłań, mogą uzyskać także lekarze podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), a nie tylko diabetolodzy.

Prof. Czupryniak podkreślił, że intensywne leczenie służące obniżeniu poziomu glukozy we krwi do stanu zbliżonego do prawidłowego, powinno być stosowane przede wszystkim w początkowym okresie cukrzycy, kiedy nie ma jeszcze poważniejszych powikłań. - W zaawansowanym stanie choroby taka terapia nie daje już tak dużego efektu, a czasami może być wręcz niebezpieczna dla pacjenta - dodał.

Specjalista użył porównania, że intensywne leczenie chorego z powikłaniami przypomina rzucanie koła ratunkowego dopiero wtedy, gdy wypadnie on już za burtę.

Rzecznik Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce (KLRwP) dr Michał Sutkowski przypomniał, że w listopadzie 2016 r. Polskie Towarzystwo Diabetologiczne podpisało porozumienie o współpracy z KLRwP. - W rękach lekarzy POZ ma spoczywać skoordynowana opieka nad chorymi na cukrzycę, a diabetolodzy będą ich w tym wspomagać – powiedział.

Dr Sutkowski przyznał, że konieczne jest szkolenie lekarzy POZ w opiece diabetologicznej, żeby poprawić opiekę nad chorymi na cukrzycę. - Najbardziej obawiamy się, że u chorego dojdzie do hipoglikemii nocnej (zbyt niskiego poziomu glukozy w czasie snu – PAP), co dla chorego może być niebezpieczne – przyznał.

Prof. Leszek Czupryniak powiedział, że w innych krajach takich jak Holandia, pod opieką lekarzy rodzinnych jest 95 proc. pacjentów, a diabetolodzy są jedynie ich konsultantami. Podobnie powinno być również w Polsce.

- Lekarze rodzinni są w stanie przepisywać odpowiednie leki przeciwcukrzycowe, a nawet inicjować, a nie tylko kontynuować leczenie insuliną. Kierowanie do szpitala chorego, żeby tam ustawiono mu insulinoterapię to marnowanie pieniędzy – przekonywał prof. Czupryniak.

Jego zdaniem, w naszym kraju u wielu chorych insulina jest zbyt późno wprowadzana do leczenia ponieważ obawiają się jej zarówno chorzy jak i lekarze POZ. - Pacjenci, którzy są już na insulinoterapii i przyzwyczaili się do niej, często żałują, że nie zaczęli stosować jej wcześniej – dodał.

Prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków Anna Śliwińska zwróciła uwagę, że w naszym kraju wciąż nie są refundowane leki przeciwcukrzycowe nowej generacji. - Część tych preparatów stosowana jest od wielu lat i przestały być one uznawane za nowoczesne, jednak u nas wciąż są niedostępne – podkreśliła. Dodała, że chorzy na cukrzycę czują się z tego powodu dyskryminowani.

Prof. Czupryniak przyznał, że w Polsce nie jest refundowanych większość leków przeciwcukrzycowych, co utrudnia opiekę nad chorymi. W diabetologii potrzebny jest bowiem jak największy wybór leków. - W leczeniu cukrzycy bardzo ważne jest podawanie kolejnych leków i dopasowywania ich do danego pacjenta - podkreślił.

Prezes Fundacji „Razem w Chorobie” dr Leszek Borkowski powiedział, że wprowadzanie w naszym kraju nowych leków i produktów leczniczych "blokuje" to, że w opiece medycznej nie liczymy kosztów całkowitych (związanych np. z większą hospitalizacją) oraz pośrednich (zwolnienia lekarskie i renty).

- Wciąż się zdarza, że cukrzyca wykrywana jest dopiero wtedy, kiedy chory trafia do szpitala z powodu zawału serca lub udaru mózgu - powiedział prof. Czupryniak.

Z danych przedstawionych podczas debaty wynika, że w Polsce na cukrzycę choruje 2,7 mln Polaków, spośród których 550 tys. nie zdaje sobie sprawy ze swej choroby i nie jest ona leczona.