Ile jest prawdy w tym, jak oceniają dr Palucha jego pacjenci, lekarze i osoby postronne, sprawdza dziennikarka Dorota Mirska-Królikowska. Nie dość, że dotarła do wielu najlepszych w Polsce specjalistów w dziedzinie leczenia schorzeń kręgosłupa, neurochirurgów, neurologów i osteopatów, to porozmawiała z samym dr Paluchem i jego bliskimi.

„Widok tłumu chorych, którzy przychodzą do gabinetów, w których leczy się metodą Palucha, robi wrażenie. Metody dr. Palucha nauczyło się 21 lekarzy. Dzisiaj praktykuje
ją w Polsce dziewięć osób. W gabinetach, w których jest stosowana, obowiązuje ten sam sposób leczenia i te same ceny za kurację.
Przychodzi pacjent do doktora Palucha: – Panie doktorze, proszę zrozumieć! Teraz mam dużo pracy. Przygotowuję ważny projekt/buduję dom/muszę pracować w pochyleniu – wersje się zmieniają. Nie mogę więc w tej chwili zatroszczyć się o kręgosłup. Proszę mi na razie tak na szybko pomóc, ale za pół roku – obiecuję! – zacznę się stosować do pana zaleceń.
A doktor Paluch na to: – Proszę sobie wyobrazić, że ma pan kwiat, który pan kocha. Podlewa go pan, dba o niego. Niestety przychodzi wielomiesięczna susza. Wszystkie studnie wysychają. Czy jeśli usiądzie pan obok rośliny i będzie jej tłumaczył: Kwiatku, przykro mi, nie mam teraz wody… Ale obiecuję, że gdy tylko pojawi się ponownie, dostaniesz jej tyle, ile trzeba! Wytrzymaj jeszcze troszkę, bardzo cię proszę. Czy jeśli będzie pan przemawiał wystarczająco długo i czule, to czy roślina nie uschnie? No, niestety. Uschnie, prawda? Takie są prawa natury. Tak samo jest z kręgosłupem. Może pan sobie czy mnie tłumaczyć, że już za parę miesięcy przestanie mu pan szkodzić. Tylko że wtedy może być już za późno”.

Według lekarzy, aż 90 procent zespołów bólowych kręgosłupa spowodowanych jest chorobami przeciążeniowo-zwyrodnieniowe. To schorzenia przewlekłe, które wymagają długotrwałej i systematycznej terapii. Taką może być właśnie metoda dr Palucha.

„Filozofia leczenia polega więc na tym, żeby stosując techniki manualne wraz z odpowiednimi ćwiczeniami wzmacniającymi mięśnie, postarać się przywrócić właściwą oś obciążeń, prawidłową statykę kręgosłupa. Innymi słowy: „postawić go do pionu”. I tu tkwi sedno metody Palucha: terapeuci ją praktykujący podczas leczenia bazują na efekcie sprężyny. Polega on na tym, że gdy uciśnie się jeden obwój, inne reagują w taki sam sposób lub lustrzany. Lekarz znający ten mechanizm podczas leczenia nie dotyka najbardziej narażonych na urazy miejsc w pobliżu uszkodzenia”.

Przed leczeniem ważna jest diagnostyka. Doktor Paluch obserwuje pacjenta. Już po pierwszych krokach, po tym jak się schyla (np. po zrzucony niby przypadkiem długopis lekarza), widzi, w czym tkwi problem. Sprawdza to jeszcze przez dotyk – bada napięcie tkanek, ustawienie kręgów i to, jak na tę diagnostykę manualną reaguje pacjent. Nie waha się przy tym zadawać pacjentowi szczegółowych pytań: jak wygląda jego stanowisko pracy, na jakim łóżku śpi. To skuteczna metoda, o czym sam opowiada w książce Doroty Mirskiej-Królikowskiej:

„Kiedyś zdiagnozowałem guz rdzenia u młodej dziewczyny. Okazało się, że pacjentka była już hospitalizowana w czterech warszawskich klinikach, poddana wielu badaniom. Żaden ze specjalistów nie zauważył nowotworu. Tymczasem ja po piętnastu minutach rozmowy z chorą powiedziałem dokładnie, w którym miejscu znajduje się zmiana. Jak się okazało podczas operacji – słusznie. Po jakimś czasie wezwał mnie do siebie wybitny neurochirurg, nieżyjący już prof. Rudnicki:„Jak się panu udało to rozpoznać?” – pytał zdezorientowany i zaskoczony. A ja po prostu zadałem tej dziewczynie kilka odpowiednich pytań podczas wywiadu. Jeżeli chory ma dyskopatię, to dolegliwości falowo narastają i zanikają. Tymczasem ona narzekała na stale narastający ból w jednym, konkretnym miejscu. Kiedy pokazała mi gdzie, wiedziałem, że to guz korzenia w okolicach 2–3 przestrzeni międzykręgowej".

Nic dziwnego, że pacjenci walczą o zapisanie na wizytę do dr Bolesława Palucha. W jednym z gabinetów można to zrobić tylko raz w roku. O tym, w czym tkwi fenomen tego lekarza, przeczytasz w książce „Życie bez bólu kręgosłupa” Doroty Mirskiej-Królikowskiej, która ukazała się nakładem Edipresse Książki. Doskonale napisanej, pełnej anegdot. Jej dużym atutem jest to, autorka nie kryje swojego sceptycyzmu wobec cudownej kuracji, nie waha się zadawać lekarzowi niewygodnych pytań, rozmawia ze specjalistami, weryfikuje wersje zdarzeń u pacjentów. Dowiesz się z niej, jaki jest mechanizm powstawania zespołów bólowych kręgosłupa. Znajdziesz w niej również rady Bolesława Palucha, dzięki którym łatwiej pokonać ból.