Przyjmijmy, że świat zewnętrzny i to, co nas otacza, to lustro tego, co kryje się w nas samych. Wówczas łatwiej jest nam zrozumieć siebie. Okazuje się, że poza naszą świadomością znajduje się się część naszej psychiki, którą widzimy w innych.

Przykładem może być osoba, która na co dzień jest łagodna i stonowana, nie szuka zwady. Ale gdy musi coś załatwić i staje w kolejce z roszczeniowymi nieznajomymi, włącza się w niej „agresor” – skoncentrowany na osiągnięciu celu za wszelką cenę. Mimo że ta osoba wypierała swoją wojowniczą naturę, chętnie wchodziła w kolejne sytuacje i prowokowała zachowania, by obudzić w sobie wojownika. Na zewnątrz wydawała się łagodna, lecz w środku była agresywna. Żyła w przekonaniu, że jest miękka, ale otoczenie wyczuwało tę prawdziwą schowaną jej część. W myśl zasady – podobne przyciąga podobne – osoby zachowujące się roszczeniowo uwalniały w niej takie zachowania.

Zgodnie z teorią lustra, sytuacje, których doświadczamy, nie są przypadkowe, Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których odczuwamy lęk. Jeśli się czegoś obawiamy, istnieje duże prawdopodobieństwo, że to na siebie ściągniemy (mówimy, że „coś sobie wykrakaliśmy”). Warto mieć tego świadomość.

Reklama