– wskazali lekarze z bielskiego szpitala wojewódzkiego, szpitala miejskiego i z Polsko-Amerykańskiej Kliniki Serca.
Zdaniem Klaudiusza Komora, ordynatora oddziału kardiologii i kardioonkologii Bielskiego Centrum Onkologii – Szpitala Miejskiego, lęk pacjentów przed kontaktem ze służbą zdrowia powoduje, że zgłaszają się do szpitala w ostatnim momencie.
– podkreślił.
Komor wskazał, że jeśli chory – w przypadku zawału serca – nie trafi na czas do placówki medycznej, grozi to poważnymi powikłaniami.
wyjaśnił.
Zawał mięśnia sercowego rozwija się przez wiele godzin. Dochodzi do niego, gdy jedno bądź kilka naczyń doprowadzających krew do serca zostaje zablokowanych, powodując obumieranie nieukrwionych obszarów. Pierwszych 60 minut od wykrycia bólu wieńcowego do przywrócenia przepływu krwi jest kluczowe.
– podkreślił Wojciech Jaszczurowski, ordynator oddziału kardiologii Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej.
Kardiolodzy z Grupy American Heart of Poland (AHP) wskazali, że w ostatnich tygodniach zanotowali ponad 40-procentowy spadek przyjęć pacjentów z objawami niestabilnej dławicy piersiowej, w tym z zawałami serca, w porównaniu z tym samym okresem ub.r. Mimo wdrożonych procedur bezpieczeństwa w kwietniu br. w oddziałach AHP było hospitalizowanych 294 pacjentów z zawałem. Rok wcześniej przyjęto 584 takich chorych.
– powiedział prof. Krzysztof Milewski, ordynator Polsko-Amerykańskiej Kliniki Serca w Bielsku-Białej.