Dziennik Gazeta Prawana logo

Partia szczepień na gruźlicę przeszła pozytywnie badania. To ostatni moment, zapasy szczepień są na ukończeniu

9 maja 2019, 12:58
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
szczepionka 3
szczepionka 3/Shutterstock
Nowa partia szczepień na gruźlicę przeszła pozytywnie badania. To ostatni moment, zapasy szczepień są na ukończeniu.

Jak pisał DGP pod koniec zeszłego roku zaczęły się kłopoty ze szczepionką na gruźlicę. Producent wykrył nieprawidłowości i nie wypuścił jej na rynek. Resort zdrowia i sanepid musiał sięgnąć do rezerw.

Po kilku nieudanych próbach wyeliminowania błędu, ostatecznie dziś Państwowy Zakład Higieny potwierdził, że firma może ruszyć z produkcją nowej partii. - - mówi dr hab. n. med. Aleksandra Zasada z PZH, dodają, ze właśnie wyszły dokumenty w tej sprawie do producenta, dając mu tym samym zielone światło do produkcji i dostaw długo oczekiwanej szczepionki.

Aleksandra Zasada przyznaje, że sytuacja była nieco nerwowa. Wiadomo bowiem, że zapas szczepionki na gruźlicę na poziomie krajowym jest na totalnym wykończeniu. Są już miejsca w kraju, gdzie nie szczepi się noworodków. - – dodaje.

Biomed na razie nie komentuje sprawy. Jak dowiedzieliśmy się czeka na dokumenty z PZH. Dopiero wówczas wyda oficjalne oświadczenie w sprawie.

Szczepienie przeciw gruźlicy to najbardziej "popularna szczepionka" w Polsce: otrzymuje ją niemal każdy noworodek (jeżeli nie ma przeciwskazań medycznych) jeszcze przed powrotem do domu.

System zaopatrzenia jest tak zorganizowany, że preparaty, które trafiają do szpitali, kupuje centralnie ministerstwo zdrowia. Dlaczego teraz nie może tego zrobić? W grudniu zeszłego roku pojawiło się podejrzenie, że nowa partia, którą Biomed Lublin zgodnie z umową miał przekazać ministerstwu, jest wadliwa. Dlatego firma wstrzymała jej dostawy. Firma z Lublina to jedyny dostawca bezpiecznej szczepionki. W Europie jest jeszcze jeden producent preparatu – firma z Danii. Eksperci nie zalecają jednak zamawiania stamtąd szczepionki. Jak mówią, daje ona więcej odczynów poszczepiennych.

W efekcie od początku tego roku dzieci były szczepione głównie z rezerw. Te z kolei siłą rzeczy muszą być ograniczone, m.in. ze względu na termin ważności szczepionek ale również dlatego, że zgodnie z procedurami rezerwy są robione tylko na kilka miesięcy do przodu m.in. ze względu na takie sytuacje. W połowie marca Sanepid (który odpowiada za szczepienia) szacował, że rezerwa preparatu skończy się pod koniec kwietnia, jeżeli firma nie wypuści nowej partii. Wówczas też sięgnięto po kryzysowe procedury. Przede wszystkim szpitale położnicze otrzymały polecenie, żeby szczepionkę wykorzystywać w jak najbardziej optymalny sposób: kohortowano dzieci, żeby wykorzystać wszystkie dawki preparatu. Teraz będą wskazywane punkty szczepień, do których będą kierowane dzieci po wyjściu ze szpitala, w momencie, kiedy na rynek trafi nowa partia szczepienia, po pozytywnej weryfikacji.

Być może nie będzie to duża liczba, jest bowiem szansa, że nowa szczepionka w krótkim czasie trafi na rynek. Jak dowiedział się DGP firma miała jednak dużą nadzieję na to, że wszystko zakończy się z sukcesem. Dlatego przygotowała szczepionkę nie tylko do tekstów, ale też na zapas. Chciała w ten sposób szybko dostarczyć ją na rynek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj