Wirus brodawczaka ludzkiego HPV jest odpowiedzialny za zachorowania na raka szyjki macicy, ale też – jak wskazują badania z ostatnich lat – nowotwory rejonu głowy i szyi, a także prącia i odbytu.

Słynny amerykański aktor Michael Douglas przyznał przed kilkoma laty w wywiadzie udzielonym magazynowi "The Guardian", że zdiagnozowany u niego rak gardła najprawdopodobniej został wywołany przez wirus HPV, którym zakaził się w efekcie uprawiania seksu oralnego. To właśnie w rewolucji seksualnej oraz zmianach nawyków życia erotycznego badacze upatrują wzrostu zachorowalności na raka głowy oraz gardła, szczególnie wśród czterdziesto- i pięćdziesięcioletnich, heteroseksualnych mężczyzn.

Amerykański Narodowy Instytut Zdrowia przeanalizował 20 tys. przypadków zachorowań na różne formy raka głowy oraz szyi. 60 proc. z nich wywołanych zostało przez wirus HPV. Szacuje się, że w Skandynawii współczynnik ten może sięgać aż 90 proc.

2 października 2018 r. w czasopiśmie "The Lancet Public Health" opublikowano wyniki badania, z którego wynika, że Australia może być pierwszym krajem, który dzięki prowadzonym od ponad 10 lat powszechnym szczepieniom przeciw wirusowi HPV oraz badaniom przesiewowym może w znacznym stopniu zlikwidować zachorowania na raka szyjki macicy.

– Na szczęście mamy narzędzia obrony przed tym wirusem. Najlepsza jest profilaktyka pierwotna, szczepionki przeciwko wirusowi HPV dowiodły swojej skuteczności i powinny wejść do kalendarza rutynowych szczepień, i to zarówno dla dziewczynek, jak i chłopców – powiedział dr Wojciech Szanecki. – Problemem pozostaje cena – są dość kosztowne. Wiele gmin decyduje się jednak szczepić mieszkające na ich terenie dziewczynki. W świetle ostatnich doniesień byłoby dobrze, gdyby szczepienia objęły całą populację nastolatków – ocenił ginekolog.

Szczepionka powinna zostać podana przed rozpoczęciem życia seksualnego, czyli przed potencjalnym kontaktem z wirusem. Nie chroni przed zarażeniem bariera mechaniczna w postaci prezerwatywy. Zdaniem eksperta, można również rozważyć szczepienie, jeśli dana osoba jest już aktywna seksualnie, a nawet stwierdzono wczesne zmiany, mogące potencjalnie prowadzić do powstania nowotworu.

– Wirus bytując bowiem miejscowo nie daje odporności całego organizmu. Podając szczepionkę możemy wzmóc swoistą odporność, a organizm wytwarza przeciwciała, które może wysłać w rejon infekcji. Nie zlikwidujemy w ten sposób wirusa, ale sprawimy, że następne miejsca nie będą atakowane i nie rozwinie się w nich proces chorobowy – wskazał dr Szanecki, który jest też specjalistą ginekologii onkologicznej.

Jeśli już jednak doszło do zakażenia, to kluczowa jest właściwa ocena zdiagnozowanego wirusa, a więc ustalenie, czy jest aktywny i jakie jest prawdopodobieństwo, że wywoła chorobę nowotworową.

– Kluczem do sukcesu na etapie diagnostycznym jest możliwie jak najszersze ujęcie tematu. Właśnie dlatego opracowaliśmy innowacyjny algorytm pozwalający na identyfikację szczepu i ocenę genotypu wirusa HPV, z jednoczesną analizą onkogenności i ryzyka rozwoju choroby nowotworowej – poinformował dr Szanecki.

Rozwiązanie to zostało docenione przez Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego, który przyznał Gyncentrum Clinic Sp. z o.o. dofinansowanie na realizację projektu. Ponieważ ten sam wirus wywołuje choroby nowotworowe jamy ustnej i gardła oraz raka szyjki macicy, konieczne było określenie metod postępowania w przypadku wykrycia wirusa z materiału ginekologicznego oraz laryngologicznego. W stosowanych dotychczas procesach diagnostycznych pacjenci otrzymywali jedynie informację o stwierdzeniu nosicielstwa wirusa HPV bez znaczenia klinicznego, co przekładało się na większą zapadalność na nowotwory oraz śmiertelność osób chorych.

– Dzięki stosowanemu przez nas algorytmowi przebiegu procesów diagnostycznych możliwa stała się kompleksowa identyfikacja wirusa z materiałów ginekologicznych oraz laryngologicznych. Analizujemy HPV najpełniejszym panelem 37 genotypów. Zmiany w komórkach oznaczane są na podstawie identyfikacji białek p16/Ki-67, dzięki czemu zyskujemy pewność, czy wirus jest aktywny i zaatakował komórkę powodując chorobę. Co ważne dla pacjenta, wszystko to odbywa się na raz pobranym materiale. Dzięki temu algorytmowi wykrywalność onkogennych typów wirusa HPV osiągnie poziom 85 – 95 proc. – podsumował dr Szanecki.