Specjaliści przyznali, że diagnoza i leczenie raka płuca w Polsce są rozproszone i wymagają zmian organizacyjnych, dzięki którym można zwiększyć skuteczność terapii. - Pacjenci w naszym kraju zbyt długo czekają na diagnozą. Od pierwszych objawów i podejrzenia nowotworu płuca do rozpoczęcia terapii mijają zwykle ponad 120 dni, ale zdarza się, że i znacznie dłużej – powiedział Szymon Chrostowski z Fundacji „Wygrajmy Zdrowie”.

Jego zdaniem częstym tego powodem jest to, że pacjent po wystąpieniu pierwszych objawów, takich jak kaszel czy chrypka, zwleka z udaniem się na konsultację do lekarza i przeprowadzeniem odpowiednich badań diagnostycznych. - Palacze papierosów nie powinni nigdy lekceważyć kaszlu, tym bardziej, gdy towarzyszy mu chrypka i ból w klatce piersiowej – podkreślił prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc, prof. Paweł Śliwiński, kierownik II Kliniki Chorób Płuc Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie.

Eksperci przyznali, że za opóźnienia w diagnostyce odpowiada także system opieki zdrowotnej, przede wszystkim długi czas oczekiwania na wizytę u pulmonologa i specjalistyczne badania. - Na wizytę u pulmonologa pacjent nierzadko musi czekać nawet pół roku - powiedział konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej prof. Maciej Krzakowski.

Lepiej przedstawia się dostępność do badań obrazowych, takich jak tomografia komputerowa, gdyż od kwietnia 2019 r. są one wykonywane bez limitów. - Na początku mogą występować kolejki do tego badania, ale z czasem sytuacja się unormuje – zapewnił zastępca dyrektora Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej Narodowego Funduszu Zdrowia, dr hab. Andrzej Śliwczyński.

Przedstawiciel NFZ podkreślił, że powstał projekt utworzenia ośrodków specjalizujących się w diagnostyce i leczeniu raka płuca, zajmujących się koordynacją całościowej opieki nad pacjentem z tym nowotworem (tzw. Lung Cancer Units). Mają one być utworzone na wzór powstających w naszym kraju placówek specjalizujących się w leczeniu raka piesi (Breast Cancer Units). - Stawiamy na tego rodzaju centra kompetencji – zaznaczył dr. hab. Śliwczyński.

Dr Jerzy Gryglewicz z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie przyznał w rozmowie z PAP, że nie wiadomo jeszcze, kiedy powstaną pierwsze Lung Cancer Units, ponieważ projekt rozporządzenia w tej sprawie Ministerstwo Zdrowia skierowało do konsultacji ze środowiskiem medycznym. Chodzi o wypracowanie jak najlepszej formuły działania takich placówek.

Zdaniem prof. Śliwińskiego, kluczowe znaczenie ma wykrycie guza złośliwego płuca we wczesnym etapie, kiedy można go jeszcze usunąć operacyjnie, bo takie leczenie daje najlepsze efekty. - Niestety, operacyjny rak płuca występuje u jedynie 15-20 proc. pacjentów z tym nowotworem. Jeśli można go usunąć, to na operację nie trzeba długo czekać, od jednego do zaledwie dwóch tygodni – dodał.

U pozostałych chorych z zaawansowanym nowotworem można zastosować inne metody leczenia, takie jak radioterapia i chemioterapia oraz leczenie nowoczesne z użyciem terapii celowanej oraz immunoterapii. - Pod tym względem dużo się zmieniło w ostatnich 2-3 latach, gdy do refundacji z budżetu wprowadzono u nas leki stosowane zarówno w terapii celowanej, jak i tzw. leki immunokompetentne (pobudzającej układ odpornościowy chorego do zwalczania komórek nowotworowych - przyp. PAP) – wyjaśnił prof. Dariusz M. Kowalski z Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Centrum Onkologii w Warszawie.

Prof. Krzakowski zwrócił uwagę, że zbyt rzadko w naszym kraju stosowana jest radiochemioterapia polegająca na jednoczesnym zastosowaniu radioterapii i chemioterapii. - Są dowody, że takie leczenie u niektórych chorych z miejscowo zaawansowanym rakiem płuca daje lepsze efekty w postaci dłuższych przeżyć – przekonywał. Zdaniem specjalisty w Polsce do jednoczesnej radiochemioterapii kwalifikuje się 1500 pacjentów, a jest ona wykonywana jedynie u około 20 proc. z nich, rzadziej niż w innych krajach. Przykładowo, w USA tak jest leczonych ponad 50 proc. kwalifikujących się do tej terapii chorych, a w Europie Zachodniej – 30-50 proc.

Rak płuca jest najbardziej śmiertelnym nowotworem. Z danych przedstawionych podczas spotkania wynika, że co roku wykrywanych jest około 23 tys. nowych przypadków tej choroby, a pięcioletnie przeżycia uzyskuje się u zaledwie 15 proc. chorych z tym nowotworem.