Spotkanie zorganizowano okazji przypadającego 10 listopada Ogólnoświatowego Dnia Świadomości Nowotworów Neuroendokrynnych – NET. Z danych przedstawionych dziennikarzom wynika, że w Polsce co roku tego typu guzy wykrywane są u 3,5 tys. osób, będących najczęściej w wieku 45-65 lat, szczególnie u kobiet.

Prezes Polskiego Towarzystwa Endokrynologicznego prof. Marek Ruchała przyznał, że w naszym kraju są wciąż duże trudności z diagnozowaniem guzów neuroendokrynnych, ale podobnie jest w innych państwach rozwiniętych. - Podejrzewa się, że co najmniej 20 proc. tych nowotworów nie jest właściwie zdiagnozowanych – dodał.

- Guzy neuroendokrynne (NET) przez długi czas nie powodują poważniejszych objawów i wolno się rozwijają, czasami mija nawet kilkanaście lat zanim zostaną wykryte- podkreśliła kierownik Kliniki Endokrynologii i Nowotworów Neuroendokrynnych Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach prof. Beata Kos-Kudła.

Zdaniem specjalistki, guzy NET najczęściej występują w przewodzie pokarmowym (żołądku, trzustce i jelitach - PAP) oraz w płucach. Wywoływane przez nie dolegliwości są na ogół mało specyficzne i mogą wskazywać też na inne schorzenia. Przykładem są uderzenia gorąca u kobiet w średnim wieku zwykle kojarzone z przekwitaniem, a nie poważną chorobą.

Prof. Jarosław Ćwikła z Katedry Radiologii Wydziału Nauk Medycznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie powiedział PAP, że mylące bywają usytuowane w wątrobie tzw. naczyniaki. - Na ogół są to łagodne guzy, ale czasami okazują się przerzutami do wątroby wywołanymi przez guzy NET - mówił.

Zdaniem specjalisty, wątpliwości mogą rozwiać inne badania, w tym przypadku tomograf komputerowy, lub sprawdzenie czy występują również inne objawy, które razem mogą wskazywać na guzy neuroendokrynne.

- Pomocne jest też wykonanie prostego i taniego badania o nazwie chromogranina A (CgA, określające poziom białka w komórkach neuroendokrynnych, w tym nowotworowych - PAP) – powiedział prof. Ruchała, kierownik Katedry i Kliniki Endokrynologii, Przemiany Materii i Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Prof. Kos-Kudła, która jest przewodniczącą Polskiej Sieci Guzów Neuroendokrynnych, zapewniła, że nie ma poważniejszych problemów z dostępem do różnych metod leczenia guzów neuroendokrynnych. - Najczęściej wykonywane są zabiegi operacyjne wycięcia guza. Jeśli zostaną one wykonane we wczesnej fazie choroby, mogą doprowadzić do całkowitego wyleczenia - podkreśliła.

Wiceminister zdrowia Marcin Czech zapewnił, że nie ma poważniejszych problemów z leczeniem farmakologicznym guzów neuroendokrynnych, ponieważ z budżetu refundowane są niemal wszystkie leki stosowane w guzach NET. Dostępna jest również radioterapia i terapia celowa.

Prof. Kos-Kudła podkreśliła, że leczenie farmakologiczne guzów neuroendokrynnych rozpoczyna się zwykle od użycia leków hormonalnych, a nie od klasycznej chemioterapii, często wykorzystywanej w innych nowotworach (poza tymi guzami NET, które przypominają typowego raka – PAP).

Do wyboru są analogii somatostatyny, a gdy taka terapia okaże się niewystarczająca można zastosować analog połączony z izotopem. Jest to przykład izotopowej terapii celowanej (analog łączy się z odpowiednią komórką i działa na nią podwójnie: hormonalnie i promieniowaniem).

- W leczeniu guzów neuroendokrynnych niezbędna jest współpraca wielu specjalistów wspólnie ustalających zaawansowanie choroby i strategię postępowania – podkreśliła prof. Kos-Kudła. – Takie konsylium lekarzy jest też wygodniejsze dla pacjenta, ponieważ nie musi on krążyć między różnymi specjalistami.

Specjalistka dodała, że dwa razy w tygodniu konsylium lekarzy ds. guzów NET analizuje 20 wybranych przypadków pacjentów na podstawie zgromadzonych badań i określa dalszą strategię ich leczenia.

- To modelowy przykład opieki koordynowanej – podkreślił wiceminister Czech. Dodał, że coraz częściej jest on stosowany w naszym kraju w różnych dziedzinach medycyny i jest szczególnie przydatny w chorobach rzadkich, do jakich zaliczane są guzy neuroendokrynne.