Do tej pory w wykrywaniu nowotworu posługiwano się badaniami krwi. Niestety, w przypadku raka prostaty często dawały one nieprawdziwe wyniki. Ponad 50 proc. osób ze zdiagnozowaną w ten sposób chorobą okazywało się zdrowe.

Reklama

Naukowcy z uniwersytetu w Surrey poszukali więc innej drogi. Ustalili, że w moczu mężczyzn cierpiących na raka prostaty występuje białko EN-2 wytwarzane przez komórki rakowe. Test na EN-2 wykrywa od 60 do 70 proc. przypadków choroby, a w porównaniu z badaniami krwi to już znaczący postęp.

Wysoki poziom rakowego białka w moczu to wyraźny sygnał, że nowotwór jest złośliwy i pacjent wymaga jak najszybszej operacji. Z kolei niski poziom EN-2 oznacza, że jest szansa na uniknięcie interwencji chirurga i rozprawienie się z rakiem prostaty innymi metodami.

Jeden ze współautorów badań, prof. Hardev Pandha przyznał, że teoretycznie jest już możliwe opracowanie testu na białko EN-2, przypominającego test ciążowy. Wtedy każdy mężczyzna mógłby zbadać się samodzielnie i w ciągu kilku minut dowiedzieć się, czy choruje na nowotwór prostaty.

Odkrycie brytyjskich naukowców zostało opisane w magazynie „Clinical Cancer Research”.