W Polsce mamy bardzo dużą falę zachorowań na grypę i infekcje grypopodobne. Według Głównego Inspektora Sanitarnego, w ostatnim tygodniu grudnia odnotowano 80 tysięcy takich zachorowań.

Reklama

Jan Bondar, rzecznik GIS podkreślił, że kilkaset osób wymagało leczenia szpitalnego z tego powodu. - Groźne powikłania podczas grypy to zapalenie płuc czy mięśnia sercowego - zaznaczył. Dodał też, że obecna sytuacja nie jest nadzwyczajna ,ale chorych jest bardzo dużo i przychodnie są przepełnione.

Bondar zaznaczył ponadto, że zachorowań może być jeszcze więcej. Zwykle w okresie Świąt Bożego Narodzenia zachorowań jest mniej, gdy nie pracujemy i pozostajemy w domu, ale w tym roku jest inaczej. Jego zdaniem cały czas utrzymuje się tendencja wzrostowa. Najwięcej chorych na grypę i infekcje grypopodobne jest na Mazowszu, Pomorzu i w Małopolsce. Szczyt zachorowań na grypę notuje się w naszym kraju od stycznia do marca.

Sami jesteśmy sobie winni chorując na grypę, bo nie szczepimy się przeciwko tej chorobie - tak profesor Lidia Brydak, ekspert Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w dziedzinie grypy, komentuje informacje dotyczące zachorowań na infekcje grypodobne czy podejrzeń o grypę.

Profesor Brydak podkreśla, że Polacy nie mają w zwyczaju szczepić się przeciwko grypie. W ubiegłym sezonie byliśmy na przedostatnim miejscu w Europie, jeśli chodzi o zużycie szczepionek. Natomiast wiadomo, że szczepienia to skuteczna metoda profilaktyki. Ekspertka zaznacza, że zimą należy odpowiednio ciepło ubierać się. Tymczasem, jak podkreśla, na ulicach Warszawy można spotkać osoby bez czapek, szalików, ciepłych okryć a jedynie w marynarkach.