Od poniedziałku, 22 marca, wszyscy uczniowie w Polsce powrócili do nauki zdalnej. Do tej pory w większej części kraju uczniowie klas I-III uczyli się w szkołach. W formule zdalnej uczą się też studenci.

Reklama

Psycholożka dr Marta Znajmiecka z Instytut Psychologii Uniwersytetu Łódzkiego zapytana o to, jakie są konsekwencje wielomiesięcznego nauczania w takiej formie, zwróciła uwagę przede wszystkim na aspekt zdrowia psychicznego.

- Proces nauczania obejmuje nie tylko kwestie przekazywania wiedzy i jej nabywania, ale również mieści się w nim wychowanie i zaspokajanie potrzeb, m.in. kontaktu z drugim człowiekiem, bycia w grupie społecznej. Teraz te potrzeby nie są zaspokajane od roku – zauważyła.

Mówiąc o skutkach długotrwałego nauczania zdalnego, wskazała na szkody w zdrowiu psychicznym.

ZOBACZ AKTUALNY STAN SZCZEPIEŃ PRZECIWKO COVID-19 W POLSCE>>>

- Myślę, że będziemy dotykać tych problemów coraz więcej. Wiele dzieci już teraz potrzebuje pomocy psychologa lub terapeuty – zaznaczyła.

- Nasilają się różne lęki. Spotykamy się z takimi sytuacjami, że wieku młodych ludzi boi się wyjść z domu na ulicę. Gdy spotykają się w realu, to nie bardzo wiedzą, jak ze sobą być i o czym rozmawiać – wyjaśniła.

Według ekspertki wiele konsekwencji związanych ze zdrowiem psychicznym dopiero się ujawni. - Będzie szereg negatywnych skutków tej izolacji – podkreśliła.

Wskazała też na obniżoną efektywność nauczania. - Ona drastycznie spadnie, ci ludzie będą mieli deficyty, które gdzieś będą musieli nadrobić, na przykład w postaci korepetycji. To będzie z czasem wychodziło – podkreśliła.

Jednak najgorszą konsekwencję lockdownu – według psycholożki – będą skutki społeczne dla rozwoju młodych ludzi, które są nie do nadrobienia: nabywanie kompetencji społecznych, doświadczenia w byciu z drugą osobą, komunikacji, rozwiązywania konfliktów.

- Jeśli tylko będzie to możliwe, należy rozważyć powrót do nauczania hybrydowego – rekomenduje ekspertka.

Dr Znajmiecka dodała, że do młodych ludzi w procesie uczenia obecnie kierowany jest jednostronny przekaz.

- Nie mają możliwości współdziałania w zespole albo te możliwości są mocno ograniczone – powiedziała. W jej ocenie oznacza to, że nauka odbywa się bardzo wąskim kanałem.

- Nauczyciel przekazuje, uczeń zwykle indywidualne pracuje, coś też robi się w zespołach, ale to nie jest rodzaj interakcji jak w realu. Sfera społeczna jest w dużej mierze niezaspokojona – zaznaczyła.

W ocenie dr Znajmieckiej nauczanie zdalne wymaga wielu kompetencji zarówno od prowadzącego, jak i od uczniów: umiejętności skupienia, samomotywacji, koncentracji.

Reklama

- A przecież rozpraszaczy jest bardzo dużo. Obserwuję, jak młodzież się uczy. Często włączona jest muzyka w tle, telefon leży obok, obok jakaś gra. Efektywność procesu nauczania w sposób zdalny jest, z moich obserwacji, dużo mniejsza – zaznaczyła.

Według niej konieczne jest stosowanie innych metod nauczania. - U mnie się sprawdzają na przykład krótkie prace oddawane w czasie zajęć, włączone kamerki, mimo że uczniowie czy studenci robią to niechętnie. Dzięki temu lepsza jest interakcja w czasie zajęć – podkreśliła.