To świetna wiadomość dla mam, które są zmęczone płaczem lub marudkowaniem dziecka. Mogą bez obaw podawać maleństwu smoczek-uspokajacz. Uczeni z Oregon Health & Science University ustalili, że nie zaburzy on ssania piersi przez dziecko oraz procesu laktacji u matki.

Reklama

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>

Przeprowadzone przez naukowców badanie wykazało, że maluchy, które ssały smoczek, równie pięknie ssały maminą pierś. I to wielu maluchów. W eksperymencie wzięło bowiem udział aż prawie 2300 noworodków. Uczeni przyglądali się nawykom żywieniowym dzieci przez 14 miesięcy ich życia.

Okazuje się, że maleństwa, które miały smoczek, wcale nie rezygnowały z ssania piersi ani też nie miały gorszej techniki ssania piersi niż rówieśnicy, którzy nie mieli uspokajacza.

Wyniki tych badań wprowadzają nieco zamieszania. Światowa Organizacja Zdrowia oraz United Nations Children's Fund zalecają bowiem, by nie podawać noworodkom w szpitalu smoczka, gdyż może to wpływać niekorzystnie na karmienie piersią. Amerykańscy uczeni prowokują lekarzy do dyskusji nad słusznością tej dyrektywy. Autorka badań, dr Laura Kair, przyznaje: Opublikowaliśmy wyniki naszych badań, by wywołać dyskusję nad tym, czy istnieją wystarczające dowody na to, że należy unikać podawania dziecku karmionemu piersią smoczka w pierwszych tygodniach.

Uczeni przypominają, że podawanie smoczka niemowlętom po 6. miesiącu życia zmniejsza ryzyko wystąpienia nagłej śmierci łóżeczkowej.

Czytaj także: Pół roku karmienia piersią? Mamy mówią "nie" >>>

Wyniki badań opublikowane w „The Cochrane Library” omawia brytyjski dziennik „Daily Mail”.