Specjalistka przyznaje, że sód to pierwiastek potrzebny w organizmie człowieka. Groźny dla zdrowia może być zarówno jego nadmiar, jak i niedobór. - Jednak w tej grupie chorych wszelkie zaburzenia poziomu pierwiastków we krwi mogą mieć jednak znacząco bardziej niebezpieczne konsekwencje dla stanu zdrowia i rokowań, niż dla osób z populacji ogólnej – zaznacza w informacji przekazanej PAP.

Reklama

Warto zatem ograniczać sól w diecie. Nie należy jedynie zbyt obsesyjnie eliminować jej w każdym daniu i produkcie, bo to może być równie szkodliwe, co dosalanie. - Dlatego warto zachować zdrowy rozsądek – uważa dr hab. Ewa Jędrzejczyk-Patej z Pracowni Elektrofizjologii i Stymulacji Serca Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, reprezentująca Sekcję Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Specjalistka przywołuje metaanalizę dziewięciu randomizowanych badań klinicznych. Wykazała ona, że w przypadku osób z niewydolnością serca ograniczenie spożycia sodu w diecie poniżej 2,3 grama dziennie nie przynosi dodatkowych korzyści zdrowotnych. Co więcej, może zwiększyć ryzyko zgonu.

- Wyniki nowej metaanalizy są ciekawe, jednak nie powiedziałabym, że zupełnie zaskakujące. Już od kilku lat w doniesieniach pojawiają się informacje sugerujące, że całkowita, restrykcyjna eliminacja soli z diety nie jest korzystna dla pacjentów z niewydolnością serca – podkreśla dr hab. Ewa Jędrzejczyk-Patej.

Hyponatremia, czyli niski poziom sodu we krwi, u pacjentów z niewydolnością serca jest czynnikiem złego rokowania i wskazuje na zaawansowanie niewydolności serca. Autorzy metaanalizy zaznaczają zatem, że w świetle dostępnej wiedzy w codziennej diecie sól u chorych z niewydolnością serca powinniśmy ograniczać, ale dalszej oceny wymaga stopień tych ograniczeń.

- Trzeba zauważyć, że omawiane badanie dotyczyło pacjentów z niewydolnością serca. To inna grupa chorych niż pacjenci z nadciśnieniem tętniczym, których zwykle dotyczą podobne badania i analizy i u których obniżenie spożycia soli prowadzi do istotnej redukcji ciśnienia tętniczego krwi i ma korzystny wpływ na zdrowie – wyjaśnia specjalistka.

Reklama

Dodaje, że pacjenci z niewydolnością serca stosują leki diuretyczne działające odwadniająco. To z kolei sprawia, że tracą oni między innymi sód i obniża się jego poziom we krwi. Zbyt zatem restrykcyjnie eliminowanie sodu z diety może wywołać u tzw. dyselektrolitemię, czyli zaburzenia elektrolitowe poprzez nadmierne usunięcie z organizmu potrzebnych pierwiastków.

Wydalanie wody z organizmu może nie przebiegać prawidłowo i pojawiają się obrzęki. Skutkiem może być też zbyt duże obniżenie ciśnienia tętniczego krwi. A to wszystko może spowodować zaostrzenie niewydolności serca i pogorszenie stanu pacjenta. - Zamiast sobie pomóc, pacjent może sobie niechcący poważnie zaszkodzić, a co więcej - pogorszyć swoje rokowania – ostrzega dr hab. Ewa Jędrzejczyk-Patej.

Jak zatem komponować codzienną dietę? Specjalista zaleca, żeby nie dosalać potraw i unikać wysoko przetworzonej żywności oraz gotowych produktów. Przypomina, że fast foody to prawdziwa bomba sodowa. Także dosalanie zdrowych dań nie jest korzystne dla zdrowia – zarówno dla osób z populacji ogólnej, jak i dla pacjentów z niewydolnością serca. Sód jest obecny w produktach spożywczych i nie jest potrzebne dodatkowe dosalanie potraw - zaznacza.