Mikroflora, czyli mikrobiom albo mikrobiota to narząd bakteryjny, w tym narząd jelitowy, endokrynologiczny i metaboliczny. Spełnia wiele funkcji w naszym organizmie, zarówno w zdrowiu, jak i chorobie.

Reklama

Hipokrates już 2 tys. lat temu twierdził, że wszystkie choroby mają swój początek w jelitach. Z kolei rosyjski noblista i mikrobiolog Ilja Miecznikow przed 100 laty uważał, że pewne bakterie, patogenne, mogą działać w jelitach niekorzystnie.

Prof. Jacek Muszyński z Kliniki Gastroenterologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, powołując się na najnowsze badania zwraca uwagę, że mikroflora bakteryjna ma ogromny wpływ na funkcjonowanie całego naszego organizmu.

ZOBACZ AKTUALNĄ MAPĘ ZAKAŻEŃ>>>

Zaburzenia mikrobiomu mogą się przyczynić do zakłóceń w układzie odpornościowym zwiększając ryzyko zakażeń, w tym również koronawirusem SARS-CoV-2. - Powodują niewłaściwą regulację apetytu, otyłość i cukrzycę, mogą nawet przyczynić się do chorób psychicznych, takich jak depresja i zaburzenia lękowe. Powodują zaburzenia w centralnym układzie nerwowym wpływając na pamięć i uczenie się, a także na to jak reagujemy na stres. Bo bez zdrowej flory nie ma zdrowego mózgu – podkreśla.

Jelito jest największym obszarem, za pośrednictwem którego nasz organizm kontaktuje się ze środowiskiem zewnętrznym. Jego powierzchnia sięga prawie 300 m kw., czyli ma rozmiary boiska sportowego. Dla porównania: skóra człowieka to niecałe 2 m kw.

- W jelicie znajduje się tkanka limfatyczna, odgrywająca ważna rolę w odporności, dlatego również w tym zakresie zaburzenia mikrobiomu odgrywają ważna rolę. Mikroflora jelitową kontaktując się z układem odpornościowym zapewnia produkcję przeciwciał również na terenie jelita, co broni nas przed patogenami – wyjaśnia prof. Jacek Muszyński.

Już w okresie płodowym organizm jest stymulowany antygenami mikroflory matki. Do niedawna uważano, że noworodek ma sterylny przewód pokarmowy, ale w jego przewodzie pokarmowym wykryto DNA bakterii. Zatem okres płodowy też odgrywa istotną rolę. - Jeśli matka jest zdrowa i ma zdrowy mikrobiom, to także noworodek ma szansę być zdrowy - dodaje.

Zdaniem specjalisty największy rolę odgrywa okres zaraz po narodzinach, ważne jest nawet to, jak odbył się poród, czy doszło do niego drogą naturalną. Bo cesarskie cięcie powoduje powstawanie innej flory bakteryjnej, noworodek zasiedlany jest wtedy głównie bakteriami pochodzącymi ze skóry matki. Ważne jest również karmienie piersią.

- Po dwóch latach od narodzin mikrobiom osiąga pewną dojrzałość, a potem się rozwija jeszcze przez kilkanaście lat” – podkreśla specjalista. Jedynie 30 proc. znajdujących się w nim mikroorganizmów się nie zmienia, ale w aż 70 proc. stanowią go zmienne bakterie, podlegające różnym wpływom, głównie środowiskowym. Są to mikroby, które połykamy z jedzeniem, śliną, na ich skład wpływa wiek, płeć, nasz genom, a także dieta i leki, na przykład antybiotyki - tłumaczy prof. Jacek Muszyński.

Ważny jest dobry początek rozwoju mikrobiomu. Jeśli będziemy noworodka leczyć antybiotykiem, a tak się postępuje, gdy nie ma innego wyboru, bo to może być leczenie ratujące życie, to w przyszłości mogą być negatywne tego skutki. Mikrobiom się tak zmieni, że po wielu latach będzie sprzyjał otyłości, a także nieswoistym chorobom zapalnym jelit oraz białaczce.

Specjalista twierdzi, że w samym jelicie jest około 100 trylionów bakterii. U człowieka jest kilka mikrobiomów, najważniejszy jest ten jelitowy, ale jest jeszcze nosowo-gardłowy, w jamie ustnej mamy około 700 gatunków bakterii, które z nami współżyją. Jednak w pewnych sytuacjach, kiedy na przykład organizm ulega osłabieniu, mogą nas one zaatakować. Jest też mikrobiom w układzie oddechowym, skórnym i moczowo-płciowym. Występuje nawet mikrobiom żołądkowy, w którym jest mało bakterii, np. Helicobakter pylori, ze względu zabijający bakterie kwas żołądkowy. Ale niektóre bakterie i grzyby w żołądku przeżywają.

W skład mikrobiomu wchodzą bakterie, głównie beztlenowe, ale także wirusy, grzyby, bakteriofagi i pierwotne mikroorganizmy bezjądrowe, jak archony i eukarionty. To wszystko wpływa na równowagę procesów życiowych.

- Ile jest tych bakterii, to tak naprawdę nikt nie wie. Kilkanaście lat temu mówiono, że około 400 gatunków, potem, że 4 tys., a teraz podejrzewa się, że jest ich dużo więcej. Na ogół są to bakterie żyjące z człowiekiem w zgodzie, w symbiozie – twierdzi prof. Jacek Muszyński. W człowieku tylko jedna dziesiąta komórek to komórki ludzkie, a reszta to bakterie. Gdyby je wyizolować i zważyć, ważyłyby 1,5 kg.

Reklama

Mikroflora może manipulować zachowaniem swego gospodarza, wpływać na jego na nastrój i choroby psychiczne. Wysyła substancje powodujące, że czujemy się źle lub dobrze. Przekazanie substancji układu nagrody w mózgu powoduje, że czujemy się dobrze po zjedzeniu nawet czegoś, co nam szkodzi. Przykładem są poprawiające nastrój słodycze, mówimy wtedy, że nasz organizm się ich „domaga”.

Zaburzenia mikrobiomu powodują przede wszystkim znajdujące się w nim bakterie patogenne, jednak niekorzystne są również niewłaściwe proporcje między poszczególnymi bakteriami. Może do tego doprowadzić zażywanie niesterydowych leków przeciwzapalnych, takich jak ibuprofen, oraz inhibitorów pompy protonowej stosowanych na refluks lub zgagę. Mikroflorę zmienia też przewlekły stres oraz brak aktywności fizycznej. - Sportowcy mają lepszą florę bakteryjną niż ludzie uprawiający jedynie siedzący tryb życia. Bo siedzenie to śmierć – podkreśla prof. Jacek Muszyński.

Najwięcej bakterii jest w jelicie, szczególnie w jelicie grubym. Stanowią one aż 80 proc. suchej masy kału. Pod wpływem toksyn niektórych bakterii może zostać uszkodzona bariera jelitowa. Jest to tzw. przesiąkliwe jelito. Wtedy do układu krążenia mogą przenikać niekorzystne substancje.

- W organizmie dochodzi w takiej sytuacji do powstania stanu zapalnego, którego zwykle nie można wykryć. Nie objawia się on gorączką, a OB krwi (odczyn Biernackiego, tzw. opad wskazujący na stan zapalny) jest prawidłowy. Ma on jednak niekorzystny wpływ na różne procesy metaboliczne – ostrzega specjalista.

Jak zadbać o właściwą florę bakteryjną? Zdaniem prof. Jacka Muszyńskiego ogromne znaczenie mam prawidłowa dieta, ale możemy też stosować probiotyki. Są one zalecane przez towarzystwa naukowe, ale muszą być to być konkretne szczepy bakterii zażywane na odpowiednie choroby. Pomocne są też tzw. przeszczepy stolca, czyli transplantacja mikroflory jelitowej zażywanej w specjalnie przygotowanych tabletkach.