- Niedzielne śniadanie wielkanocne to prawdziwa bomba kaloryczna - mówi Magda Brożyna z jednego z warszawskich klubów fitness. Przykładowo żurek z jajkiem i kiełbasą to około 500 kalorii, a kawałek świątecznego mazurka to 300 kalorii.

Reklama

Dlatego warto jednak zastanowić się nad tym co nakładamy na talerz. A jeśli już dopadnie nas wielkanocne przejedzenie, trzeba zacząć się ruszać. Jak się do tego zabrać zdradza trener personalny Tomasz Sypniewski. Można zacząć od szybkiego spaceru. Jeśli czujemy że to za mało, warto zrobić ćwiczenia w domu.

Lepiej poczujemy się nawet po najprostszych ćwiczeniach: pięć serii prostych przysiadów i pompek, a do tego wchodzenie po schodach - jeśli takie mamy.

Ruch to najskuteczniejsze narzędzie walki ze świątecznym obżarstwem. Przy dobrze dobranym treningu możemy dość szybko pozbyć się zbędnych kalorii. A jeśli już ktoś na tej fali zacznie regularnie uprawiać sport, wymarzona sylwetka na lato będzie w zasięgu ręki.