W ciągu roku spożywamy kilka kilogramów sztucznych substancji, w tym także ogromne ilości konserwantów. Znajdują się one w wielu produktach spożywczych, często także w tych, w których się ich nie spodziewamy, a po które sięgamy każdego dnia. Zwykle więc nie czytamy ich składu, a co za tym idzie, nie wiemy, co stawiamy na naszym domowym stole. A przecież powinniśmy to robić, szczególnie jeśli należymy do grona alergików.

Substancje konserwujące należą do alergenów pochodzenia sztucznego i wpływają na nasze samopoczucie i nasilenie objawów alergii – mogą zaostrzyć nieżyt błony śluzowej nosa, powodować pokrzywkę, czy nawet astmę. Towarzyszą dwóm grupom alergii: alergiom pokarmowym oraz układu oddechowego.

W przypadku alergii pokarmowych mogą objawiać się wzdęciami, wymiotami, czy nawet biegunkami. Alergie układu oddechowego będą prowadziły do kataru, kaszlu lub duszności. Pamiętajmy też, że to zwykle dzieci są grupą najbardziej narażoną na nadmierną ekspozycję na konserwanty.

Do jednych z najbardziej uczulających konserwantów należy benzoesan sodu, E211. Ten szczególnie kontrowersyjny konserwant używany jest do przedłużenia trwałości wielu produktów spożywczych. Działanie alergogenne posiada także sorbinian potasu, E202. Konserwant znajdziemy nie tylko w żywności, ale także w kosmetykach. Pamiętajmy więc
o sprawdzeniu składu żywności, produktów, które umieszczamy w sklepowym koszyku – jeśli konserwantów nie ma w składzie na etykiecie, oznacza to, że nie ma ich w produkcie.