Lawinowo wzrasta liczba zachorowań na alergię u dzieci do 18. roku życia. Według danych kanadyjskiego ośrodka badań Centers for Disease Control and Prevention od 1997 do 2007 roku - nawet o 18 procent.

Reklama

Uczeni z Uniwersytetu McGill w Kanadzie postanowili więc poszukać czynników, które sprzyjają uczuleniom. Z ich badań, które objęło ponad 10 tysięcy gospodarstw domowych w Kanadzie, wynika, że w rodzinach, w których edukacja jest na wysokim poziomie i mniejsza liczba dzieci, odnotowuje się więcej przypadków alergii. Ryzyko uczuleń było tam dwa razy wyższe niż w domach, których mieszkańcy mieli niskie i średnie wykształcenie oraz cieszyli się większą liczbą potomstwa.

Czytaj także: Testy na alergię kłamią >>>

Ta obserwacja wpisuje się w znaną od lat teorię, że osoby lepiej wykształcone bardziej dbają o higienę, restrykcyjnie przestrzegają zasad wprowadzania nowych produktów do diety dziecka i unikają potencjalnych alergenów, co - niestety - może prowokować rozwój alergii. Organizm małego dziecka nie ma "szansy" na spotkanie z wieloma bakteriami i alergenami, więc nie uczy się, jak prawidłowo reagować. Poza tym łatwiejszy dostęp do lekarzy, jaki mają osoby wykształcone, sprawia, że dzieci szybciej otrzymują dokładną diagnozę i leczenie, a to z kolei nie pozwala organizmowi na samodzielną walkę z infekcją i zaburza prawidłową pracę układu odporności - podało pismo "Journal of Allergy".

Zdrowie Dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>

Trwa ładowanie wpisu