Badanie obejmujące ponad 20 tys. uczestników projektu Canadian Longitudinal Study on Aging, w wieku średnio 50 lat, wskazało na kolejny niepokojący skutek pandemii. Jedna na osiem osób zaczęła w trakcie epidemii cierpieć na depresję. W jeszcze gorszej sytuacji znaleźli się ludzie, którzy chorowali już wcześniej - zaburzenie wróciło do 45 proc. osób z tej grupy.
- - mówi Andie MacNeil, pierwsza autorka publikacji.
- - podkreśla Sapriya Birk obecnie z McMaster University.
Badacze znaleźli kilka czynników, które predysponowały do rozwoju zaburzenia. Wymieniają niedostateczne oszczędności finansowe, samotność, chroniczny ból, problemy z dostępem do opieki zdrowotnej, a także trudne przeżycia w dzieciństwie i konflikty w rodzinie.
- - zwraca uwagę współautorka odkrycia, Margaret de Groh.
Osoby doświadczające samotności - czujące się odizolowane czy opuszczone - były na przykład, aż cztero-, pięciokrotnie bardziej narażone na depresję.
Jak podkreślają naukowcy, społeczne wsparcie i kontakty z innymi to jeden z kluczy do dobrego psychicznego zdrowia. Podobnie działa zdrowa rodzina. - mówi prof. Esme Fuller-Thomson.
Niestety, szczególnie wrażliwe osoby były relatywnie słabo reprezentowane w uwzględnionej grupie, a to znaczy, że depresja mogła występować jeszcze częściej, niż zanotowano.