Dziennik Gazeta Prawana logo

Bez kontroli, bez nadzoru, bez umiaru... Pigułka (nie)szczęścia na polskie lęki

28 października 2018, 10:21
Ten tekst przeczytasz w 11 minut
Tabletka w dłoni
Tabletka w dłoni/Shutterstock
W 2017 r. na benzodiazepiny wydaliśmy ponad 265 mln zł. To o 30 mln więcej niż 10 lat temu. Czego się tak boimy?

Benzodiazepiny. Magiczne tabletki, które łagodzą stany lękowe – plagę naszych czasów. Zagonieni, pełni obaw o pracę, z życiem na kredyt i sypiącymi się relacjami potrzebowaliśmy czegoś, co pozwoli nam biec dalej. Te pigułki stanowiły idealne remedium. Dopóki nie odkryto drugiej strony medalu – że uzależniają.

Przywiązują do siebie człowieka tak mocno, że sam nie jest w stanie się wyzwolić. W Polsce nie ma kontroli nad spożyciem tych leków. Owszem, są do kupienia na specjalną receptę. Ale dostanie jej u jednego lekarza, a potem drugiego i trzeciego nie stanowi większego problemu. Bo drugi, trzeci i każdy kolejny nie ma pojęcia, że poprzednik wypisał już lek.

Tabletka, dzięki której żyję

– mówi Andrzej. Nie chce podawać nazwiska, bo ciągle w branży jest rozpoznawalny. A on nie ma ochoty na to, by wytykano go palcami.

Początkowo praca na swój sposób mu pomagała, trzymała w ryzach: musiał wstać, ubrać się i wyjść do biura. Cios, który sprawił, że trafił w końcu do psychiatry? Rak matki. Uczył się tej choroby, ale żeby wspierać mamę, która czasem wyła z bólu, dostał leki przeciwlękowe. Zanim połknął pierwszą tabletkę, potrafił całymi dniami wpatrywać się w jej łóżko albo biurko w pracy. Bezradność, apatia, obojętność. Wstać, zjeść, ubrać się. Skoro umrzemy, to nic nie ma sensu, więc po co się szarpać? – – opowiada. Wtedy jeszcze wierzył, że wygrają z chorobą. Ale ona zmarła we śnie, a on został sam. Ze swoimi lękami i tabletkami. –

Poznał kobietę. –– uśmiecha się. Nadała jego życiu sens. Ale miała też problem z alkoholem. Zmusił ją, by przestała pić. A jego tabletki? Brał dalej, bo biegając między pracą a domem, musiał być silny. W kolejnym roku znajomości okazało się, że ona ma tego samego zjadliwego raka co mama. – ironizuje na wspomnienie dawnego siebie.

Jego partnerka też zmarła. A w pracy zmienił się dyrektor, który uznał, że Andrzej się wypalił – i zwolnił go. Dostał półroczną odprawę. Z biura, w którym przepracował prawie siedem lat, wyszedł z niewielkim kartonem. Zmieściło się w nim całe jego zawodowe królestwo. – – przekonuje. –

Dopiero niedawno dotarło do niego, że robi sobie krzywdę. Że decyzje, które podejmuje pod wpływem tabletek, nie są tak naprawdę jego, bo leki zaburzają racjonalne myślenie. – – opowiada.

Otrzeźwienie przyszło, gdy otworzył lodówkę i zobaczył, że jest pusta. On, jeszcze niedawno świetny menedżer od strategii medialnych, pożyczał pieniądze od przyjaciela, by przeżyć. "Muszę odstawić tabletki, pójść na terapię, zamiast naciągać psychiatrów na kolejne recepty" – postanowił w nagłym przypływie sił. Ale zaczął za ostro. Przez trzy dni nie brał tabletek. Lęki dopadły go z taką siłą, że czuł fizyczny ból. Głowy, nóg. Rwało go całe ciało. Poddał się. Wyszedł z apteki i pierwszą tabletkę połknął jeszcze na ulicy. Po chwili czuł rozlewającą się błogość. – mówi teraz ostrożnie. –

Bez kontroli, bez nadzoru, bez umiaru

– mówi prof. Piotr Gałecki, psychiatra, konsultant krajowy w tej dziedzinie. Skuteczną formą kuracji są leki przeciw depresyjne (to najczęściej selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny, SSRI). Jednak zaczynają działać powoli, po dwóch–trzech tygodniach. Żeby pacjent odczuł poprawę, już na początku stosuje się leki z grupy benzodiazepin, np. alprazolam. Ponieważ szybko redukuje objawy lęku, łatwo można się od niego uzależnić.

– mówi prof. Gałecki. Widzi przynajmniej trzech winnych. To pacjent, lekarz i system. Po pierwsze, niektórzy wolą chodzić na skróty: biorą tabletkę zamiast pójść na psychoterapię. Ta ostatnia wymaga czasu, ale przede wszystkim gotowości do pracy nad sobą i zmiany. Po drugie, lekarze i ich chęć uzyskania szybkiego efektu terapeutycznego. Po trzecie, jeśli chodzi o nadużywanie leków, które mogą uzależniać, znacząco ułatwiłaby sprawę centralna elektroniczna recepta, coś na wzór systemu eWUŚ. – – przekonuje profesor. I podkreśla, że dziś częstym problemem jest to, że pacjenci korzystają i chodzą do kilku, nawet kilkunastu lekarzy, byle tylko zdobyć lek.

Wtóruje mu dr Maciej Matuszczyk z Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. – – mówi. I przekonuje, że z technicznego punktu widzenia powinno być to proste. Każda recepta jest wpisywana do systemu przez apteki. Powiązanie grupy leków z konkretnym PESEL-em nie stanowi problemu.

W dobie RODO na przeszkodzie może stanąć dostęp do danych wrażliwych. – tłumaczy Matuszczyk.

Estetyczne uzależnienie? To tylko pozory

Problem pozostaje więc nierozwiązany, a ludzi, którzy dzięki psychotropom funkcjonują w życiu i pracy, przybywa. I choć nie ma oficjalnej liczby, psychiatrzy widzą to po ruchu w gabinetach. – mówi dr Kinga Jaworska, psychiatra.

Większość jej pacjentów nie rozumie, dlaczego pracodawca tak się z nimi obszedł. Usłyszeli: "Przestała pani być dla nas osobą wiarygodną". Albo: "Nie jest pani dłużej osobą godną naszego zaufania". –

przekonuje z kolei Teresa Kowalik, lekarz rodzinny. –

Gdy pacjent dostanie pierwszą tabletkę leku typu xanax (substancją czynną jest w nim alprazolam), nagle świat staje się lepszy. Zaczyna działać błyskawicznie, efekt utrzymuje się do czterech godzin. To powinno wystarczyć, by usunąć nagły atak lęku. Gorzej, jeśli pacjent w tym stanie błogości się rozsmakuje. – opowiada prof. Piotr Gałecki. –

Psychiatrzy ostrzegają, że wyciszanie lęków tabletkami jest niebezpieczne. Przede wszystkim dla osób, które wcześniej próbowały to robić z pomocą używek, choćby alkoholu. – – ostrzega prof. Gałecki.

– ostrzega dr Matuszczyk. Również w jego odczuciu ludzi uzależnionych przybywa. Wylicza, że lek nie jest refundowany, a cena za opakowanie alprazolamu, w zależności od dawki w miligramach, waha się od 25 do 85 zł. Miał niedawno pacjenta, który na leki wydaje 1,5 tys. zł miesięcznie. I nie jest to szczególnie rzadki przypadek.

Samotność w wielkim mieście

– opowiada Magdalena. Jest lekarzem, zna medyczne konsekwencje takiego "leczenia". Czasem rano, przed wyjściem do gabinetu, siedzi w kuchni nad kawą i dygoce. Albo wieczorem chodzi po mieszkaniu, nie mogąc znaleźć miejsca. –

Suma lęków i niepokojów, jakie w niej siedzą, jest olbrzymia. – mówi.

Tłumaczy, że jej niepokoje nie biorą się z tego, że ktoś ją źle zrozumiał. Jest gorzej. Ich przyczyną jest to, że stała się przezroczysta. Córki dorosły, mają swoje życie i swoje problemy, mąż jest gdzieś obok. –

Z biura na odwyk

– zauważa dr Jaworska. –

Psychiatra wylicza dalej: problemy z jedzeniem. Kęs posiłku staje w gardle, nie możemy go przełknąć. Przechodzimy na dietę półpłynną, potem płynną. Zaczynają się biegunki lub zaparcia. Zespół drażliwego jelita z bólem promieniującym na inne narządy. Tymczasem gastroskopia nie wykazuje nieprawidłowości. I coś, co kompletnie nie kojarzy się z sygnałami wysyłanymi przez głowę: bóle stawów. Raz jest to kolano, raz łokieć, innym razem wszystkie żebra. Do tego silne bóle głowy. – dodaje dr Jaworska.

Jej zdaniem to, co w Ameryce trwa od kilku dekad – życie w ciągłym stresie, teraz dotarło do Polski. Poczucie zagrożenia, niepewność w pracy, a do tego coraz szersza gama łatwo dostępnych preparatów. Jaki to będzie miało na nas wpływ? –– dodaje Jaworska.

O skali problemu alarmują więc coraz głośniej lekarze, głównie psychiatrzy. Musi zostać wprowadzona kontrola liczby zjadanych przez ludzi tabletek – przekonują. Bo na razie instytucje państwowe, jak Ministerstwo Zdrowia czy Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, nie prowadzą statystyk. Danych, które mogą częściowo obrazować sytuację, dostarcza firma Iqvia (dawne IMS) zajmująca się m.in. analizą informacji medycznych dla komercyjnych klientów. W całym 2017 r. na benzodiazepiny wydaliśmy w aptekach ponad 265 mln zł. To o 30 mln więcej niż 10 lat wcześniej.

– ucina dr Jaworska. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj