Klara Klinger: Będziecie Państwo uprawiać marihuanę za państwowe pieniądze?

Przemysław Baraniecki*: Jeszcze do piątku wyglądało na to, że tak. Teraz nie wiemy, jakie będą losy ustawy, która dawałaby nam taką możliwość.

Dlaczego Instytut?

Bo mamy duże doświadczenie.

W hodowaniu narkotyków?

Nie, konopi. Od lat zajmujemy się hodowlą i uprawą konopi włóknistych, które mają poniżej 0,2% THC w suchej masie ziela. THC to związek, który odpowiedzialny jest za efekt psychotropowy…

Czyli?

Czyli takich konopi, które nie są uznawane za narkotyki. 0,2 proc. - to poziom THC, który decyduje , czy dana roślina jest traktowana jako narkotyczna. Nasze konopie są wykorzystywane - generalnie - do produkcji włókna i nasion. Te ostatnie wykorzystywane są np. na olej. Zaś włókna mają zastosowanie techniczne: powstają z nich sznurki, liny, materiały izolacyjne i kompozytowe. Ale mamy też doświadczenie jeżeli chodzi o konopie narkotyczne.

Jak to?

Robimy ekspertyzy dla policji. Niejednokrotnie sąd prosił nas o analizy chemiczne, pozwalające stwierdzić, czy w przechwyconym przez policję materiale jest przekroczony dopuszczalny poziom THC, a zatem, czy jest narkotykiem czy nie. Jesteśmy również powoływani w charakterze biegłych wydających opinię w zakresie np. faz wzrostu i zaawansowania rozwoju podejrzanych roślin konopi. Mamy zatem niezbędną wiedzę i doświadczenie w zakresie obu typów tej rośliny (narkotycznego i włóknistego). W związku z tym uznano nas za jednostkę, która sprosta temu wyzwaniu jakim miałaby być państwowa uprawa.

A skąd Instytut wziąłby nasiona?

Mamy bank genotypów, który należy do jednego z największych na świecie. Mamy nasiona najlepszej jakości, z okolic podzwrotnikowych, które zostały sprowadzone do Polski kilkadziesiąt lat temu - Instytut działa już blisko 90 lat. Możemy wykorzystać je do rozpoczęcia uprawy. To zresztą jeden z pomysłów, bo można też wykorzystać klony roślin, ale to raczej na późniejszym etapie, nam będzie łatwiej zaczynać z nasionami. Wiele będzie też zależeć od zapotrzebowania. W zależności od potrzeb pacjentów, jest wymagana różna zawartość związków kannabinoidowych, nie tylko THC ale także CBD, oba są często wykorzystywane w leczeniu. Są schorzenia, w których lepsze efekty daje przewaga THC, a inne wymagają większego udziału tego drugiego związku. Mamy możliwości, żeby dobrać odpowiedni genotyp i dostarczyć taki surowiec, który będzie spełniał odpowiednie wymagania składu komponentów.

W jakim czasie moglibyście przesłać pierwsze partie marihuany dla pacjentów?

Sama uprawa od zasiewu do zbioru trwa około 3-4 miesięcy. Potem suszenie około 2 tygodni. To musi przebiegać stopniowo, żeby jakość suszu była dobra. Potem można już pakować i przewozić do aptek. Tam zaś farmaceuci na tej bazie przygotowywaliby odpowiedni preparat zgodnie z zaleceniami lekarza.

Gdzie taka państwowa hodowla marihuany mogłaby być?

Mamy możliwości, żeby na terenie należącym do Instytutu, przygotować nawet kilka takich upraw, jeśli byłaby taka potrzeba. Mamy kilka stacji doświadczalnych. Uprawa musiałaby być prowadzona w zamkniętych pomieszczeniach - w szklarniach lub innych pomieszczeniach zamkniętych na sztucznym podłożu. W takich warunkach można dokładnie kontrolować temperaturę, nawożenie i inne czynniki wpływające na wzrost i rozwój roślin. .

Jak duża była planowana uprawa?

My mamy możliwości stworzenia nawet jednego czy dwu hektarów. Obecnie w Europie uprawą zajmują się właściwie dwa, może trzy kraje. Holandia i Czechy, to główni dostawcy. Jest jeszcze Izrael. Ale w Czechach nie ma centralnej uprawy. W Polsce jesteśmy gotowi na duże pole.

Ile z hektara czy dwu można osiągnąć suszu?

Nawet tony. Z dwu roślin można zebrać nawet kilkaset gramów suszu. Jeżeli byłaby potrzeba nasze konopie mogłyby stać się również towarem eksportowym. Mamy odpowiednie zaplecze.

Nie byłoby niebezpieczeństwa, że narkotyk zostanie wykorzystany w innym celu niż leczniczy?

Oczywiście uprawa musiałaby być monitorowana i strzeżona, to wymagałoby zamontowania dodatkowego sprzętu (np. kamer) i zatrudnienie ochrony. Oprócz tego wśród jednej z poprawek do ustawy było także wpisanie prowadzenie rejestru uprawy, który monitorowałby cały przebieg produkcji surowca, jego przychodu i rozchodu

Jaki byłby koszt takiej uprawy?

Nie znam szacunków. Ale na pewno pod kątem analiz naukowych i miejsca to jesteśmy na to w pełni gotowi i nie wymagałoby to aż tylu dodatkowych nakładów. Kosztem byłoby zatrudnienie ludzi przy uprawie, zbiorach, do obróbki surowca, a także do ochrony oraz amortyzacja budynku: szklarni czy suszarni. Na pewno końcowy koszt otrzymanego surowca musiałby i byłby na tyle niski aby koszt leku w aptece nie był wyższy niż obecnie dostępnych preparatów na bazie medycznej marihuany, do których obecnie mają dostęp (choć niełatwy - import docelowy) pacjenci... Jestem przekonany, że ten koszt byłby niższy.

W jaki sposób susz byłby podawany pacjentom?

Możliwości jest wiele: można palić jak robi się to w celach "rekreacyjnych", można przyjmować przez wdychanie naparu, ale dla dzieci są też czopki.

Czy marihuana naprawdę pomaga w chorobach?

Tak, badania naukowe wskazują, że związki kannabinoidowe z konopi działają tak jak na podobne związki produkowane przez organizm człowieka (tzw. endokannabinoidy), które podobnie jak układ hormonalny, pełnią funkcje regulacyjne w organizmie. Ale o badaniach w zakresie leczenia medyczną marihuaną proszę porozmawiać z lekarzami. My zajmujemy się przede wszystkim uprawą i hodowlą jak najlepszych odmian konopi.

Kierownik Pracowni Hodowli i Agrotechniki Konopi z Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich