Dziennik Gazeta Prawana logo

Czeski film z lekiem Atram w roli głównej. Sabotaż? Za aferą stoi prawdopodobnie pracownik fabryki

7 września 2016, 17:23
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Atram
Atram/PAP
Wczoraj GIF zwrócił się do pacjentów o zwrot do aptek trzech serii leku Atram. Zagadką jednak jest, jak doszło do zamiany, w wyniku której w opakowania znalazł się lek psychotropowy. 

Sprawa jest o tyle dziwna, że czeski producent Atramu mota się w zeznaniach. Wszystko wyszło na jaw na początku sierpnia. O pomyłce zaalarmowała polska hurtownia, która podczas wyrywkowej kontroli odkryła, że w dwóch pudełkach są zamienione leki.

W kartoniku z napisem Atram znalazły się blistry (listki leku) z produktem Neurol, który jest lekiem psychotropowym.

Pracownicy hurtowni zawiadomili Główny Inspektorat Farmaceutyczny, który do czasu wyjaśnienia sprawy postanowił jeszcze w sierpniu wstrzymać sprzedaż tych partii leku. Inspektorzy, aby rozwikłać zagadkę natychmiast wysłali pytania do czeskiej fabryki, z której wyszły leki oraz do swojego czeskiego partnera - Statniho Ustavu pro kontrolu Leciv (SUKL) z prośbą o wyjaśnienie sprawy.

- tłumaczy Paweł Trzciński, rzecznik GIF. Ku ich zdziwieniu otrzymali z firmy pismo… że wszystko jest w najlepszym porządku, a sprzedaż partii nie powinna być wstrzymywana.

Zanim inspektorzy podjęli decyzję, przyszła diametralnie inna informacja, tym razem z czeskiego SUKL-u. Czeski odpowiednik GIF wysłał list gończy tzw. międzynarodowy alert proszący o wycofanie leku z poziomu pacjenta. To sygnał nie tylko dla aptek, ale także dla wszystkich obywateli, żeby sprawdzili swoje domowe apteczki czy nie mają przypadkiem wyżej wymienionych leków i czy wszystko jest z nimi w porządku. – – tłumaczy Trzciński.

Sytuacja jest o tyle dziwna, że w alercie pojawiła się informacja sugerująca, iż prawdopodobnie do zamiany doszło w samej fabryce, z powodu świadomego działania jednego z pracowników, który został zwolniony. Jak tłumaczy rzecznik GIF można by wnioskować, że chodziło o sabotaż.

Jednak sama czeska firma w rozmowie z DGP jest zdziwiona doniesieniami na temat ich fabryki. – - mówi Filip Hruby, rzecznik prasowy Zentiva i Sanofi w Czechach.

Sprawy listu firmy wysłanego do polskiego GIF, w którym jego firma tłumaczy, że nie ma powodów do niepokoju, nie chce komentować. I nie wyjaśnia skąd wzięły się podejrzenia, że do błędu doszło w samej fabryce.

Tymczasem taka informacja nie tylko pojawiła się w alercie, ale także i na stronie czeskiego inspektora farmaceutycznego.

Na razie - jak twierdzi czeska firma - nie wykryto innych przypadków niż te, które zostały ujawnione w Polsce.

Dawki leku, choć nie są bardzo niebezpieczne, to dla osoby schorowanej zażycie psychotropów może stanowić zagrożenie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj