Na stawianie baniek zdecydowało się wielu pływaków, w tym Michael Phelps, jak również wielu amerykańskich gimnastyków. Poddali się temu zabiegowi nie dlatego, że walczą z infekcją, ale żeby wzmocnić organizm. Kiedy do ciała przykładane są gorące bańki, które zasysają skórę, poprawia się cyrkulacja krwi, a mięśnie szybciej regenerują się po wysiłku, przestają boleć i stają się bardziej wydolne. Nic dziwnego, że niektórzy komentatorzy porównują stawianie baniek do dopingu. Sami sportowcy przyznają, że ta tradycyjna metoda leczenia jest jak element ich treningu, jak pobyt w saunie czy masaż. Dzięki niej szybciej pokonują zmęczenie i zdobywają siłę do podejmowania kolejnego wysiłku fizycznego.

Jak prawidłowo stawiać bańki? Zobacz >>>

Można stawiać na ciele tradycyjne bańki szklane albo nowoczesne próżniowe. W obu rodzajach wykorzystywane jest podciśnienie, które powoduje wynaczynienie krwi w powłokach skórnych i w efekcie poprawia ukrwienie. Krew, która jest wyssana do tkanki podskórnej, traktowana jest przez organizm jako ciało obce i dlatego uaktywnia on układ odpornościowy do zwalczania ewentualnej choroby.

Polakom ta metoda jest doskonale znana. Bańki stawia się głównie dzieciom, w okresie jesienno-zimowych przeziębień. W wielu domach stosuje się je także jako sposób na wzmocnienie odporności. I o tej właściwości wspominał również gimnastyk Alex Naddour, który przyznał na łamach „USA Today”, że w ostatnim czasie nie miał żadnych problemów zdrowotnych dlatego, że poddawał się zabiegowi stawiania baniek.

Teoretycznie po stawianiu baniek wszelkie ślady powinny zniknąć szybko. W praktyce utrzymują się nawet kilka tygodni. Są one wynikiem uszkodzeń naczyń włosowatych. U sportowców te ślady widoczne są nie tylko na plecach, ale i na klatce piersiowej czy udach.

Choć naukowcy nie potwierdzili skuteczności stawiania baniek w leczeniu infekcji, nadal wykorzystywane są one chętnie w medycynie niekonwencjonalnej. Pomagają na infekcje dróg oddechowych, choroby reumatyczne i ból kręgosłupa.