Dziennik Gazeta Prawana logo

Wykonujemy za mało zabiegów laparoskopowych. Dlaczego?

22 marca 2016, 08:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Operacja z użyciem laparoskopu
Operacja z użyciem laparoskopu/Shutterstock
W ginekologii wykonywanych jest zbyt mało operacji laparoskopowych, które są mniej inwazyjne i bardziej korzystne dla pacjentek – przyznaje prof. Maciej Wilczak z Poznania.

Laparoskopia, czyli wziernikowanie, nie wymaga otwierania jamy brzusznej. Wykonywana jest przez niewielkie nacięcia w powłokach brzusznych, dlatego nazywana jest chirurgią przez dziurkę od klucza. Przez te otwory wprowadzane są mikronarzędzia chirurgiczne oraz kamera pozwalająca obserwować pole operacji. Specjalną igłą wpuszczany jest również dwutlenek węgla, który unosi powłoki brzuszne i rozchyla jelita sprawiając, że są lepiej widoczne i łatwiej jest operować.

– podkreśla kierownik zakładu edukacji medycznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, prof. Maciej Wilczak. –

Laparoskopia wykonywana jest zarówno w celach diagnostycznych, jak i operacyjnych. Czasami można łączyć jedno z drugim, co znacznie poprawia efekty terapii. - - wyjaśnia prof. Wilczak. Stosuje się je w przypadku nieprawidłowych krwawień w macicy, jak i dla zbadania przyczyn dolegliwości jamy brzusznej.

Według specjalisty, metoda laparoskopowa nie wymaga w tym zabiegu rozszerzenia kanału szyjki macicy. Ma również tę zaletę, że pozwala lepiej pobrać próbki tkanek do badania. Samo łyżeczkowanie nie jest szkodliwe. Usunięta błona śluzowa macicy (endometrium) odtwarza się w ciągu pięciu dni.

Wziernikowanie wykorzystywane jest również w leczeniu endometriozy, która często powoduje bóle w okolicy miednicy małej i podbrzusza. Wywołuje ją występowanie tkanki przypominającej błonę śluzową macicy (tzw. endometrium) poza macicą. Stąd jej nazwa, choć ma też inne określenia, takie jak zewnętrzna gruczolistość macicy oraz „wędrująca śluzówka macicy”.

– podkreśla w rozmowie z PAP prof. Wilczak. Dodaje, że operowane w ten sposób kobiety po 3-4 dniach mogą normalnie funkcjonować i wrócić do domu, co jest nie do pomyślenia po klasycznej operacji.

- – twierdzi prof. Wilczak. W szpitalach akademickich przypada na nie jedynie od 15 do 30 proc. operacji ginekologicznych. W mniejszych ośrodkach jest jeszcze gorzej.

Poznański specjalista uważa, że powodem takiej sytuacji nie jest to, że szpitalom brakuje sprzętu do tego rodzaju zabiegów. - - podkreśla prof. Wilczak.

Laparoskopia jest trudniejsza, wymaga od chirurga wyobraźni przestrzennej, gdyż pole operacyjne widoczne jest jedynie na monitorze. Tej metody trzeba się nauczyć, najlepiej pod okiem doświadczonego w tej technice chirurga. A to wymaga czasu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj