Matka Kacpra, chłopca leczonego medyczną marihuaną, za pośrednictwem Polskiego Radia, kieruje do dyrekcji i lekarzy Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie dramatyczny apel. Joanna Walaszczyk mówi, że jej synowi kończy się lek przepisany przez doktora Marka Bachańskiego. Pod koniec lipca lekarz został zawieszony, a ona nie wie jaki będzie dalszy los jej dziecka. Jak mówi dostała zapewnienie instytutu o kontynuacji leczenia. Pod koniec sierpnia miały być wykonane badania. Tymczasem nic się nie dzieje. Sama próbowała kilkakrotnie skontaktować się z CZD, ale bezskutecznie. - mówi.
Kacper ma 12 lat, zachorował kiedy miał pół roku. Od kiedy jest leczony medyczną marihuaną wiele w jego życiu się zmieniło. Napady zostały zredukowane o 90 procent, z kilkudziesięciu do kilku dziennie. Są dni kiedy nie ma ich w ogóle. Poza tym są jeszcze inne plusy. Według jego mamy dziecko zaczęło biegać, śmiać się, próbuje mówić, odwzajemnia uczucia, jest zainteresowane otoczeniem, uspołecznia się, mówi "mama".- opowiada Joanna Walaszczyk.
Mama Kacperka nie wie co będzie dalej. Czuje się bezradna. Boi się, że choroba znów się nasili. - mówi.
Kobieta uważa, że leczenie medyczną marihuaną powinno być w Polsce refundowane. Mówi, że rodzicom trudno jest ponosić koszty kilku, a czasami nawet kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie.
Po interwencji Polskiego Radia otrzymała zaproszenie na badania syna. Termin wyznaczono na przyszły piątek.
Ze stawianymi przez Joannę Walaszczyk zarzutami nie zgadza się Joanna Komolka, rzeczniczka CZD. Mówi, że na początku sierpnia kobieta telefoniczne zapewniała CZD o zapasie leku na dwa miesiące. Mama Kacpra nie potwierdza tego i przypomina, że sama procedura ściągania leku trwa co najmniej sześć tygodni.
Dyrekcja CZD, po tym jak nakazała doktorowi Markowi Bachańskiemu przerwanie eksperymentu z użyciem medycznej marihuany, zapewniała, że nie ucierpią na tym pacjenci.
Na stronie internetowej instytutu został nawet zamieszczony komunikat, w którym czytamy m.in.: .