Pupę odchudzą, biust powiększą

Coraz więcej kobiet w Polsce dokonuje korekty estetycznej biustu. Polki chętnie powiększają piersi, ujędrniają, wypełniają je, a w przypadku mastektomii - odtwarzają. Jeszcze do niedawna robiono to najczęściej przy pomocy silikonowych protez. Dziś na horyzoncie pojawia się nowa, bardziej naturalna metoda.

Reklama

Lipotransfer, bo o nim mowa, stosowany do powiększania lub odtwarzania biustu wykorzystuje własny tłuszcz pobrany z organizmu kobiety. Jak to wygląda w praktyce? – Tkanka tłuszczowa pobierana jest np. z brzucha, ud, pośladków lub bryczesów, czyli tzw. "depozytów tłuszczowych" podczas zabiegu liposukcji. Następnie pozyskany materiał poddawany jest zaawansowanej technologicznie obróbce oraz wzbogacany jest w komórki macierzyste. W takiej postaci powraca do organizmu jako wypełniacz, w tym przypadku piersi - mówi dr Tomasz Wacławczyk, specjalista Lipoline Clinic.

Dzięki pojedynczemu przeszczepowi można już ujędrnić i odmłodzić biust, unosząc go ku górze, a także powiększyć o 1 rozmiar. Natomiast dla osiągnięcia efektu większego wypełnienia lub rekonstrukcji, potrzebna jest cała seria przeszczepów w odstępie 2-3 miesięcy. - Podczas jednego zabiegu nie można podać zbyt dużej ilości tłuszczu. Ten musi się stopniowo wchłonąć w organizmie i prawidłowo wgoić w otaczającą go tkankę. Myśląc o powiększeniu piersi, musimy się więc nastawić na 2-3 serie zabiegu - mówi specjalista.

Naturalny w dotyku

Cierpliwość jednak popłaca. Zdaniem specjalistów takie rozwiązanie jest o wiele bardziej naturalne od silikonowych protez, jest także zdecydowanie lepiej tolerowane przez organizm, do którego wraca jego własny, oczyszczony tłuszcz. Także efekty estetyczne są zdecydowanie lepsze od tradycyjnych metod. - Biust kobiety zachowuje się jakby "utył". Jest miękki w dotyku, nie jest sztywny, ale jednocześnie staje się bardziej jędrny. Piersi ulegają uniesieniu, a skóra wokół nich staje się bardziej napięta. Co ważne znika ryzyko uczucia ciała obcego, jakie często towarzyszy kobietom ze wszczepionymi implantami silikonowymi - tłumaczy dr Wacławczyk.

Zabieg jest także mniej obciążający dla organizmu. W przeciwieństwie do zabiegu wszczepienia silikonowych protez, lipotransfer odbywa się w znieczuleniu miejscowym i przy pomocy niewielkich nacięć. Do domu wraca się jeszcze tego samego dnia, a rekonwalescencja w specjalnym ubraniu uciskowym trwa do 4 tygodni maksymalnie. - Zabieg jest praktycznie bezbolesny i bardzo dobrze znoszony przez organizm. Także w okresie rekonwalescencji ból jest minimalny i wynika przede wszystkim z gojenia się niewielkich nacięć. Samo osadzanie się tłuszczu w piersiach jest nieodczuwalne - mówi specjalista Lipoline.

Dobrze przeprowadzony lipotransfer jest także bezpieczny z punktu widzenia onkologicznego. Własny tłuszcz, jakim wypełnia się pierś nie powoduje powstawania guzków, zwapnień ani torbieli, nie zaciemnia także obrazu w diagnostyce piersi. Pozytywnym efektem ubocznym jest utrata kilogramów. Przeprowadzona na potrzeby lipotransferu liposukcja, oznacza najczęściej odessanie tłuszczu z miejsc, w których występuje on w nadmiarze. Koszt zabiegu wynosi od 8000 zł i kształtuje się w zależności od zakresu zabiegu.