Takiego koncertu występujący na co dzień w Minnesota Orchestra skrzypek Roger Frisch jeszcze nie dawał. I pewnie ponowna okazja nieprędko mu się nadarzy. Muzyk grał na skrzypcach w czasie kiedy chirurdzy ze znanej kliniki Mayo operowali mu mózg. Zresztą właśnie o to chodziło, żeby pacjent cały czas utrzymywał kontakt z lekarzami.

Reklama

Roger Frisch od 2009 roku cierpiał na mocno utrudniającą mu życie przypadłość - drżenie samoistne. Schorzenie to bierze się z problemów neurologicznych w mózgu i polega na tym, że części ciała trzęsą się w niekontrolowany sposób. W przypadku muzyka drżące dłonie oznaczają koniec kariery. Na szczęście z pomocą przyszli amerykańscy chirurdzy.

W czasie skomplikowanej operacji umieści w mózgu pacjenta specjalne elektrody do głębokiej stymulacji obszarów odpowiedzialnych za powstawanie drgań. Dzięki temu, że Robert Frisch ciągle grał na skrzypcach, mogli na bieżąco sprawdzać, czy czegoś nie psują w jego mózgu, wpuszczając do środka impulsy elektryczne o niskim napięciu i natężeniu. Chodziło o zapanowanie w ten sposób nad drżeniem mięśni.

Na szczęście wszystko poszło dobrze - udała się zarówno operacja, jak i koncert. Dłonie muzyka przestały się trząść. Artysta może znów występować w orkiestrze.

KONCERT MUZYKA W CZASIE OPERACJI MÓZGU. ZOBACZ WIDEO: