Dziennik Gazeta Prawana logo

Afrykański wirus Ebola. Co powoduje? Czy jest groźny?

7 kwietnia 2014, 00:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wirus ebola
Wirus ebola/Shutterstock
Pod mikroskopem wygląda niepozornie, jak wygięty i poskręcany włos. Jednak jest śmiertelnie niebezpieczny. Wirus Ebola odradza się w Afryce. Przybywa osób zakażonych w Gwinei. Wywołana wirusem gorączka krwotoczna rozprzestrzenia się na sąsiednie państwa.

Po raz pierwszy epidemię wirusa Ebola odnotowano w 1976 roku w Zairze, nad rzeką Ebola. Naukowcy i lekarze próbujący ratować zarażonych nim pacjentów podejrzewali początkowo, że to, co widzą pod mikroskopem, to wirus Marburg. Ebola przypomina ten zarazek i podobnie jak Marburg powoduje trudną do opanowania gorączkę krwotoczną, jednak nie jest aż tak śmiertelny.

Na Ebolę umiera przeciętnie 80 proc. zarażonych. Wirus przenosi się drogą kropelkową i przez kontakt z płynami ustrojowymi. Jego nosicielami są małpy i niektóre gryzonie. Okres inkubacji, czyli czas, w jakim rozwija się w ciele człowieka po zakażeniu, to mniej więcej dwa tygodnie.

Pierwsze objawy gorączki krwotocznej wywołanej wirusem Ebola można pomylić z grypą. Zaczyna się od wysokiej temperatury, potem pojawia się biegunka i silne bóle mięśni. Następnie dochodzą wymioty i wysypka. Końcowa faza choroby objawia się krwotokami wewnętrznymi, chory zaczyna krwawić z nosa, ust i uszu. W wielu przypadkach śmierć następuje z wykrwawienia albo z wycieńczenia organizmu wysoką gorączką i odwodnienia. Przebieg choroby jest bardzo gwałtowny, a w jej trakcie pacjent może tracić przytomność i doznawać halucynacji.

Nie udało się jeszcze opracować szczepionki na wirusa Ebola, jednak pewne nadzieje należy wiązać z przeciwwirusowym lekiem o nazwie favipiravir, który niewykluczone że będzie skuteczny w leczeniu zakażenia Ebolą. Na razie sukcesem zakończyły się badania na zwierzętach, nie wiadomo jednak jeszcze, jak favipiravir sprawdzi się u ludzi.

Jak do tej pory odnotowano przynajmniej sześć epidemii wirusa Ebola w Afryce. W lutym pojawiło się ognisko tej choroby w Gwinei. Zmarło już kilkadziesiąt osób, a gorączka krwotoczna zaczyna rozprzestrzeniać się na kolejne państwa - Liberię, Sierra Leone i Mali.

Czy wirus może dotrzeć także do Europy? Teoretycznie tak, na przykład na pokładzie samolotu, w organizmie zarażonego podróżnika, więc służby sanitarne europejskich krajów uważnie śledzą sygnały na temat tej choroby. Dlatego tak ważne jest, by nigdy nie lekceważyć niepokojących objawów u osób, które wróciły z podróży do tropikalnych krajów. Gorączka wcale nie musi od razu oznaczać zakażenia wirusem Ebola, może być równie dobrze pospolitą grypą, ale warto pamiętać, że każdego roku w Polsce zdarza się także kilka przypadków innych chorób pochodzących z ciepłych afrykańskich lub azjatyckich krajów, takich choćby jak malaria czy denga. W leczeniu zawsze liczy się czas, na szczęście w polskich szpitalach są odpowiednie leki także na tropikalne choroby.

CZYTAJ WIĘCEJ: Wirus Ebola może pojawić się w Polsce? ROZMOWA DZIENNIK.PL >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj