– – zapowiada wiceminister zdrowia Sławomir Neumann. I tłumaczy, że jednym z głównych założeń jest wprowadzenie zasady ograniczenia liczby szpitali, tak by każda uczelnia prowadziła tylko jedną placówkę. Nie chodzi o to, by istniejące likwidować, ale by je łączyć. Dzięki temu będzie można nimi lepiej zarządzać i zaoszczędzić przez ograniczenie kosztów administracyjnych.
Propozycje ministerstwa wzbudzają mieszane uczucia wśród dyrektorów szpitali i rektorów. Choć prof. Janusz Moryś, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych, podkreśla, że za wcześnie, by je komentować. – – zastrzega.
Jednak dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego w Łodzi Monika Domarecka uważa, że łączenie placówek może być problematyczne. – – mówi. Domarecka ma w tym doświadczenie, bo jej placówka w zeszłym roku połączyła się z drugim szpitalem klinicznym. Przyniosło to w ciągu roku ok. 700 tys. zł oszczędności: na wspólnych zamówieniach, m.in. sprzętu medycznego lub leków, połączono dział techniczny, jest jeden dyrektor zarządzający etc. Przed zmianą jedna z placówek miała kłopoty finansowe, ale już rok 2012 jako wspólna instytucja zakończyły na plusie. –– precyzuje Domarecka. W Łodzi są jeszcze trzy szpitale, dla których organem prowadzącym jest uczelnia.
Podobnie myśli Maria Ilnicka-Mądry, dyrektor szpitala klinicznego w Szczecinie. – – mówi. I ona nie boi się przekształceń, bo rok 2012 zamknęła na plusie.
W gorszej sytuacji jest szpital kliniczny w Gdańsku. Choć bieżącą działalność zakończył z zyskiem, to ma dług z poprzednich lat: 160 mln zł. – – mówi prof. Janusz Moryś. Ale i on nie chce się przekształcać, jeśli sytuacja go nie zmusi.
Kliniki niechętne są przekształceniom. – – mówi Włodzimierz Matysiak, rzecznik Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Resort nie wprowadzi prawa, które by miało je uchronić przed przekształceniami. Ale ma wprowadzić zasadę, która nie pozwoli klinice przejść w prywatne ręce. – – mówi urzędnik resortu.
Dyrektorzy i rektorzy przekonują, że szpitale kliniczne muszą być inaczej traktowane ze względu na misję dydaktyczną. Resort ma więc wprowadzić algorytm, według którego wyliczy, jaka jest potrzebna minimalna liczba łóżek, by zapewnić ciągłość kształcenia. I taka liczba łóżek musiałaby być finansowana.
–– mówi Ilnicka-Mądry. A prof. Janusz Moryś opowiada, że jeden ze szpitali zażyczył sobie po 5 zł od studenta za dzień. Zrezygnowali.