Dziennik Gazeta Prawana logo

Kosmiczne absurdy na nowej liście leków refundowanych

12 kwietnia 2012, 06:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
leki lekarz doktor
Nowa lista leków refundowanych pełna absurdów/Shutterstock
Za tydzień powinna zostać opublikowana trzecia z kolei w tym roku lista refundacyjna. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, które uzyskaliśmy w Ministerstwie Zdrowia, pojawią się na niej dwa nowe leki. Niestety, przy okazji z listy nie udało się usunąć absurdów tkwiących w niej od początku stycznia.

Jeden z nich dotyczy leków stosowanych w leczeniu pacjentów chorych na akromegalię (zaburzenia hormonu wzrostu). W zeszłym roku leki zawierające substancję Octreotidum, która hamuje objawy choroby, kosztowały – niezależnie od dawki leku – 3,2 zł. Obecnie na listach najtańszy jest lek z najwyższą dawką substancji. 120 mg Octreotidum kosztuje 3,2 zł, podczas gdy nierefundowana dawka 30 mg aż 5 tys. zł! Dawki pośrednie, czyli 60 mg i 90 mg kosztują – odpowiednio – 500 oraz 250 zł. Innymi słowy, im większą dawkę przyjmujemy, tym mniej za nią płacimy.

Zdaniem ekspertów Ministerstwo Zdrowia strzeliło w ten sposób do własnej bramki. Większość chorych, aby mniej płacić za lek, przerzuci się na sowicie refundowaną dawkę 120 mg. Z przeprowadzonej przez lekarzy symulacji opracowanej na bazie danych sprzedaży leku z 2011 roku wynika, że resort może stracić na tym około 5 mln zł.

Kolejnym nierozwiązanym problemem jest wysoka cena leku dla chorych na Alzheimera, dostępnego w plastrach. W 2011 roku miesięczna terapia kosztowała 92 zł, natomiast po wejściu nowej ustawy z początkiem roku koszt ten wzrósł do 270 zł. Wbrew zapowiedziom ministerstwa cena nie stopniała przy okazji obwieszczenia nowej listy na początku marca. Jak twierdzi resort, ciągle trwają negocjacje z producentem medykamentu. Oby przyspieszyły, bo z leku korzysta 70 tys. pacjentów.

Inny problem pojawia się przy teoretycznie korzystnym dla pacjentów przepisie o obowiązku podawania przez aptekarzy informacji o tańszym zamienniku. Tu pojawił się jednak mały haczyk – na tę samą receptę można kupić zamiennik, ale tylko ten, do którego mniej dopłaca NFZ. Droższego (nawet jeżeli pacjent go do tej pory używał) aptekarz nie ma prawa sprzedać.

Dla przykładu: pacjent otrzymał receptę na tirtace – lek na nadciśnienie. Cztery inne leki o identycznym działaniu kosztują pacjenta mniej i w zeszłym roku mógł wybrać, który chce. Obecnie aptekarz może wydać mu tylko taki lek, do którego NFZ dopłaca mniej. A taki jest tylko jeden.

Ponadto nadal nie została uregulowana sprawa wypisywania recept przez lekarzy. Ci zaś zapowiadają kolejny protest w lipcu – od kiedy znowu grozić im będą kary za błędne wypisywanie recept (wtedy mają podpisać nowe umowy z NFZ).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj