"Obawiamy się natomiast, że może to zblokować wprowadzenie programu terapeutycznego, który jest jedynym sposobem na to, by liczba najciężej chorych na łuszczycę leczonych biologicznie wzrosła" - powiedział PAP konsultant krajowy w dziedzinie dermatologii prof. Andrzej Kaszuba, który od kilku lat walczy o wdrożenie takiego rozwiązania. Jak zaznaczył, jego projekt został przesłany MZ pod koniec lipca 2010 r., a ostatnio wprowadzono do niego ostateczne poprawki. Teraz powinien trafić do Agencji Oceny Technologii Medycznych (AOTM).

Reklama

W piśmie przesłanym PAP 1 kwietnia rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Piotr Olechno zapewnił, że w resorcie trwają prace nad programem terapeutycznym dla najciężej chorych na łuszczycę plackowatą. W piątek rzecznik potwierdził, że informacje te są aktualne.

Utworzenie programu obiecywał w październiku 2010 r. ówczesny wiceminister zdrowia Marek Twardowski. Niestety, nie udało mu się z tego wywiązać, bo pod koniec roku podał się do dymisji.

Obietnicę tę powtórzyła minister zdrowia Ewa Kopacz 10 lutego 2011 r., kiedy z okazji Światowego Dnia Chorego spotkała się z przedstawicielami pacjentów z łuszczycą. "Minister wykazała się dużym zrozumieniem dla sytuacji osób najciężej dotkniętych tą chorobą i obudziła nasze nadzieje na poprawę dostępności terapii" - powiedział PAP przewodniczący Unii Stowarzyszeń Chorych na Łuszczycę Wojciech Wilkowski.

Łuszczyca - przewlekła choroba o podłożu zapalnym - dotyczy nie tylko skóry, ale wielu innych narządów. W jej najcięższych postaciach zmiany skórne występują na całym ciele, a nierzadko zajmują stawy prowadząc do niepełnosprawności. Choroba niesie ze sobą cierpienie fizyczne i psychiczne.



Ze statystyk wynika, że w Polsce dostęp do leków biologicznych dla chorych z łuszczycą jest najgorszy w Unii Europejskiej. W naszym kraju na różne postacie łuszczycy cierpi ok. 1 mln osób, ale liczbę pacjentów, którzy wymagają natychmiastowego zastosowania leków biologicznych, szacuje na ok. 800 osób.

Obecnie leczenie pacjentów z najcięższymi postaciami łuszczycy jest finansowane w ramach tzw. Jednorodnych Grup Pacjentów (JGP) na podstawie zarządzenia prezesa NFZ. W związku z tym, fundusze na drogie leki biologiczne pochodzą z pieniędzy zakontraktowanych przez dany szpital czy oddział dermatologiczny na wszystkich chorych na łuszczycę.

Nowelizacja zarządzenia prezesa NFZ z 6 kwietnia 2011 r. pozwoli rozliczać leki biologiczne w taki sposób, że lekarze będą mogli stosować wszystkie cztery rekomendowane preparaty, różniące się bądź mechanizmem działania, bądź dawkowaniem. Dotychczasowe rozwiązanie pozwalało stosować tylko jeden z nich.

Reklama

Jak poinformował PAP rzecznik NFZ Andrzej Troszyński, wprowadzając nowe zmiany NFZ chciał zapewnić finansowanie świadczeń związanych z leczeniem ciężkiej łuszczycy na zasadach korzystniejszych niż dotychczas.

"Niestety, nie spowoduje to wzrostu liczby chorych leczonych biologicznie, bo nie pozwolą na to nasze kontrakty, które są zdecydowanie za niskie. W rezultacie, nowoczesne leczenie nawet kilku pacjentów z ciężką łuszczycą może prowadzić do zadłużania i zamykania oddziałów. Nie mówiąc już o tym, że szybkie wyczerpanie funduszy nie pozwoli leczyć pacjentów lżej chorych, a może być też przyczyną przerywania terapii biologicznej" - ubolewał prof. Kaszuba. Jak zaznaczył, nikt z NFZ ani z MZ nie konsultował z nim tej zmiany.

Obecnie trwają też prace nad programem terapeutycznym dla chorych na łuszczycowe zapalenie stawów. Są one na bardziej zaawansowane. "Ale, gdyby ciężkie postaci łuszczycy plackowatej od początku leczyć skutecznie, to można by zapobiec wielu przypadkom łuszczycy stawowej i niepełnosprawności ludzi młodych. Ostatecznie, przyniosłoby to państwu wyraźne oszczędności" - podkreślił Kaszuba.