Badacze z Uniwersytetu Arizony dokładnie przyjrzeli się sklepowym wózkom. Takim, do których wkładamy zakupy w hipermarkecie. Przebadali 85 wózków i na poręczach aż 72 proc. z nich odkryli bakterie fekalne. Sprawdzając czystość 36 innych wózków, wykryli, że połowa z nich jest zasiedlona przez groźne drobnoustroje, m.in. E.Coli - pisze "Gazeta Wyborcza".

Reklama

To kolejne badania wykazujące zastraszający stan czystości sklepowych wózków. Poprzednie dowodziły, że dzieci wożone w sklepowych wózkach częściej narażone są na atak bakterii takich jak Campylobacter czy Salmonella. Wystarczyło bowiem, żeby maluch dotknął wózka i włożył rękę do ust, a zakażenie gotowe.

Jak się chronić przed chorobami z dużych sklepów? Zamiast wpadać z niepotrzebną panikę, należy zadbać o zachowanie odpowiedniej higieny. Komentujący wyniki badań dr Neil Fishman z Uniwersytetu Pensylwanii radzi przecierać ręce chusteczkami jednorazowymi. Tłumaczy, że drobnoustroje kałowe znajdują się na wielu przedmiotach codziennego użytku.

„Na siedzeniu samochodu można by znaleźć jeszcze więcej bakterii niż na poręczy wózka sklepowego. Nie sposób więc całkiem wyeliminować tego typu zagrożeń z życia" - twierdzi naukowiec.