Dziennik.pl logo

Nowelizacja ustawy refundacyjnej - czy nawet połowa pacjentów zostanie bez nowoczesnego leczenia

42 minut temu
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
lek, apteka, farmaceuta, GIF
Nowelizacja ustawy refundacyjnej - czy nawet połowa pacjentów zostanie bez nowoczesnego leczenia/Shutterstock
Ministerstwo Zdrowia (MZ), szukając oszczędności w wydatkach lekowych, w ostatniej chwili zrobiło wrzutkę do ustawy refundacyjnej (SZNUR). Chodzi o mechanizm CAP, który w prawie refundacyjnym oznacza urzędowe ustalenie maksymalnego limitu wydatków z budżetu państwa na refundację konkretnego leku. Konsekwencje takich wrzutek na końcu ponosi pacjent - może nie otrzymać innowacyjnej terapii.

Zmiana odnośnie do CAP ma być „zachętą” a raczej wymogiem, żeby dyrektorzy szpitali niejako wymuszali na lekarzach wybór tańszych leków.

Dotychczas ryzyko przeszacowania potrzeb pacjentów było rozłożone między płatnika (NFZ) a firmę farmaceutyczną. Teraz, jeśli zapis pozostanie w niezmienionej formie, wydatki poniesie jedynie producent leków. Wszystko po to, aby firmy „nie nadużywały” zaufania płatnika.

W CAP chodzi o to, że państwo wyznacza górną granicę kwoty, jaką przeznaczy na finansowanie danego produktu leczniczego w określonym czasie. Zgodnie z założeniami resortu zdrowia w nowelizacjach, rozwiązania typu CAP stosuje się głównie do innowacyjnych leków, które nie mają jeszcze na rynku tańszych odpowiedników (konkurentów). Mechanizm CAP ma na celu zapobieganie niekontrolowanemu wzrostowi kosztów i eliminowanie nadwykonań w finansowaniu leków ze środków publicznych. Można to zrozumieć. Trudniej zaś zrozumieć, że pacjent może zostać bez nowoczesnego leczenia długoterminowego.

Potrzebna elastyczność

Michał Byliniak, dyrektor generalny Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA, podkreśla, że jako strona społeczna brali udział w dyskusjach wokół ustawy refundacyjnej, zaproponowano wspólne rozwiązania, które znalazły się w projekcie, z wielu z nich wszyscy są zadowoleni, bo idą w dobrym kierunku. I nagle pojawiły się niekonsultowane zmiany odnośnie do CAP oraz deklarowanej wielkości dostaw.

- CAP już dziś funkcjonuje w oparciu o dobrze oszacowane informacje. Jeśli zaproponowane rozwiązanie będzie twardo przestrzegane, nawet połowa pacjentów może nie dostać innowacyjnych terapii. Nie ma bowiem mechanizmu, który by regulował sytuację, gdy pacjentów będzie więcej niż zakłada CAP. Potrzebna jest tu dotychczasowa elastyczność. Kolejna decyzja o budżecie refundacyjnym nie może być gorsza niż poprzednia – mówi Michał Byliniak.

Warto dodać, że wszelkie szacunki wydatków na leki są weryfikowane przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), która ma dostęp do wszystkich danych. Wydaje się więc niemożliwe, żeby firmy farmaceutyczne oszukiwały, zawyżając potrzeby pacjentów. Był podobno jeden taki przypadek, na który w wypowiedziach publicznych powołuje się Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia. Urzędnik mówi też o “racjonalizacji wydatków”.

- Nie da się jednak na potrzeby jednego przypadku zrobić dobrego prawa. Jeśli będzie zakontraktowane 1000 opakowań konkretnego leku innowacyjnego, tyle dostaniemy. A przecież może się zdarzyć, że leku będzie potrzebować 2 tys. pacjentów. Brakuje nam rozmowy o uczciwym podziale ryzyka. Konieczne jest wprowadzenie mechanizmu jego dzielenia. Nie może być tak, że odpowiedzialność leży wyłącznie po stronie firm farmaceutycznych. Owszem, kontrolowanie wydatków na leki jest potrzebne, ale dziś nie ma dramatycznych przekroczeń. Ustawa w obecnym brzmieniu przewiduje 17 proc. przekroczeń, a realnie jest około 3 proc. - zapewnia Michał Byliniak.

Oprócz CAP będzie też twarde zobowiązanie do dostaw. Nowelizacja ustawy nie przewiduje, kto jest za to odpowiedzialny.

Ważny koszyk a nie pacjent?

Jest też kwestia leków dostępnych w koszyku świadczeń gwarantowanych.

- Nie znamy jeszcze kryteriów kluczowych przy tworzeniu koszyków refundacyjnych. Ale już widać, że nadrzędnym elementem tej gry będzie koszyk, a nie dobro pacjenta. Trudno wyrokować, czy lekarz będzie miał swobodę w podjęciu decyzji, czym i jak leczyć pacjenta. Znów następuje zmiana zasad w trakcie gry – stwierdza Byliniak.

I dodaje, że należy mieć nadzieję, iż nie będzie obowiązywać zasada: „ponieważ ten lek jest tańszy, więc zdaniem MZ, jest lepszy”.

- Nie chcemy betonować swojego stanowiska, chcemy rozmawiać o naszych obawach z MZ. Bo na końcu tej ścieżki jest pacjent, który może nie dostać nowoczesnej terapii. Ona nie jest teoretyczna, lecz realnie zmienia życie chorego - zapewnia szef INFARMA.

Polska ma obecnie jedne z najtańszych leków na świecie. Problem w tym, że administracja Donalda Trumpa wywiera naciski, by likwidować różnice cenowe między USA a innymi krajami. Albo ceny leków będą w danym kraju wyższe albo będą trudniej dostępne w Europie. Dlatego na styku ministerstwo zdrowia - firmy farmaceutyczne kluczowe jest poszukiwanie elastycznych rozwiązań.

Polityka lekowa musi powstawać w dialogu

Wiktor Janicki, członek Rady Pracodawców RP, który od ponad 20 lat aktywnie działa w branży farmaceutycznej w Polsce i za granicą, podkreśla, że liczy, że mimo wszystko polityka lekowa będzie powstawała w dialogu. Na razie nie wiadomo, w którą stronę pójdą jej założenia.

- Powinna być oparta o mierzalne wyniki, a nie o szukanie krótkoterminowych oszczędności. Musi być jak najszerszy dialog ze stroną społeczną, bo powstają nie do końca skonsultowane zapisy prawne. Polityka lekowa nie może być wyłącznie domeną MZ, a prawo lekowe za każdym razem powinno być oceniane z perspektywy pacjenta. Obecnie powstaje szereg ustaw – RDTL, recepty, ustawa refundacyjna. Są one oceniane osobno, nikt nie patrzy na efekt całościowy ich działania – podkreśla Janicki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj