Rodzice i opiekunowie dzieci i młodzieży prześcigają się w pokazywaniu paragonów grozy od psychiatry przyjmującego poza NFZ oraz twierdzą, że nadal nie ma natychmiastowego dostępu do pomocy psychologiczno-psychiatrycznej dla tej grupy wiekowej. Kiedy w ostatnim wywiadzie powiedziałyśmy, że pomoc jest, zostałyśmy po równo zhejtowane. Tymczasem naprawdę mamy w Polsce 543 specjalistyczne ośrodki środowiskowej opieki psychologiczno-psychoterapeutycznej. Ich powstanie nie zostało skutecznie zakomunikowane, skoro wiedza społeczna na ten temat jest tak niewielka.
To prawda, nadal brakuje wiedzy rodzicom, opiekunom, ale również specjalistom. Pierwsze ośrodki w nowym modelu opieki psychiatrycznej dla dzieci powstały w 2020 roku, w kwietniu, w pandemii, w lockdownie. Wtedy były zupełnie inne priorytety zdrowotne i nie była wdrażana ogólnopolska kampania informacyjna. Między innymi dlatego wciąż słabo ten model przebija się do świadomości społecznej. Dochodzi do wielu przekłamań - media informują, że nadal mamy problem z dostępnością do specjalistów, kolejki, że nadal jest kryzys w psychiatrii dzieci i młodzieży, co jest absolutnie nieprawdą. Całe nasze środowisko walczy z tym stereotypem. Owszem, mamy utrzymujący się globalny kryzys zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Z roku na rok jest gorzej, ale ten stan nie jest związany z brakiem odpowiedniej opieki w obszarze zdrowia psychicznego! Do tej pory w naszym kraju bardzo brakowało aktywnie podejmowanych działań profilaktycznych w związku z zagrożeniami psychicznymi dla dzieci i młodzieży. Brakowało też współpracy międzyresortowej.
Co więc rodzic/opiekun/przedstawiciel ustawowy/nauczyciel powinien zrobić, żeby w porę skorzystać ze specjalistycznej opieki?
Jak najszybciej zauważyć objawy i symptomy, które np. sam nastolatek identyfikuje jako dla niego trudne. W pierwszym poziomie referencyjnym, czyli w ośrodkach środowiskowej opieki psychologiczno-psychoterapeutycznej pracują psychologowie, psychoterapeuci, terapeuci środowiskowi dzieci i młodzieży. Można się tam zgłosić i uzyskać odpowiednią pomoc bez skierowania. Wystarczy zidentyfikować niepokojące objawy, np. utrzymujący się obniżony nastrój albo utrzymującą się drażliwość, problemy edukacyjne, rówieśnicze, problemy w relacjach w rodzinie biologicznej, rodzinie zastępczej czy placówce opiekuńczo-wychowawczej.
Dostępność bez kolejki dla dzieci, o której za mało się mówi
Zmieniono rozporządzenie ministra zdrowia dotyczące opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień. Katalog świadczeń dla pacjentów i ich bliskich został znacząco poszerzony. O tym też się nie mówi.
No właśnie. Poza opieką indywidualną jest sporo oddziaływań grupowych dla dzieci, nastolatków i rodziców: treningi, warsztaty, ale również wsparcie dla całego systemu, w którym dziecko funkcjonuje. Jeśli problemy komunikacji w rodzinie dotyczą również rodzeństwa czy dziadków zamieszkujących we wspólnym gospodarstwie domowym, a nie są na tyle nasilone, że wymagają terapii rodzinnej, ale wymagają pracy, możemy dzięki sesjom wsparcia psychospołecznego pracować z całą rodziną.
Jeżeli z kolei problemy, z którymi zgłasza się rodzic, choćby kłopot z docieraniem na zajęcia w szkole albo unikanie zajęć szkolnych i w trakcie diagnozy okazuje się, że jest to wynikiem przemocy rówieśniczej, wtedy zespół z ośrodka nawiązuje za zgodą rodzica/przedstawiciela ustawowego, współpracę ze szkołą. Jeżeli rodzina jest objęta wsparciem asystenta rodziny czy wsparciem innej osoby, która pracuje w opiece społecznej, również taką współpracę można nawiązać. To samo, jeżeli rodzina jest objęta nadzorem kuratora. Jeżeli z kolei problem dotyczy szkodliwego używania substancji psychoaktywnych czy technologii cyfrowych, to dzięki zmianie rozporządzenia, ośrodki mają możliwość zatrudnienia specjalistów psychoterapii uzależnień.
Zmiana rozporządzenia gwarantuje również świadczenia interwencyjne - każdego dnia są wygospodarowane dwie godziny, kiedy rodzic czy opiekun może uzyskać wsparcie, poradę edukacyjną.
Oczywiście. Można zasięgnąć porady czy problem, który rodzic identyfikuje u dziecka już wymaga interwencji specjalisty, czy wystarczą oddziaływania, które w tej chwili są prowadzone w szkole. Mamy więc możliwość zaopiekowania się dzieckiem/nastolatkiem, zanim pojawią się na tyle poważne i nasilone objawy, które wymagają włączenia psychiatry dziecięcego, oddziału dziennego, czy oddziału stacjonarnego. Warunkiem bezwzględnym, żeby to wszystko przynosiło efekty jest profilaktyka, edukacja, poszerzanie świadomości społecznej, głównie wśród rodziców, opiekunów, ale również i specjalistów pracujących z dziećmi i ich rodzinami, w tym lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej.
Jest pani praktykiem, od ponad 20 lat w zawodzie, zarówno w opiece stacjonarnej, jak i ambulatoryjnej. Czy z pani doświadczeń wynika, że jeśli w zachowaniu dziecka dostrzegamy problem, od razu potrzebny jest psychiatra?
Z całą stanowczością mówię „nie”. Bardzo często nasilone objawy u dziecka czy nastolatka są związane z brakiem uważności ze strony dorosłych. Niekiedy dzieci same mówią rodzicom, co im dolega, ale dorosłym, w tym także specjalistom, brakuje nadal uważności. Jeżeli problem nie jest od razu zaopiekowany, często później trzeba włączyć leczenie w oddziale stacjonarnym albo kompleksowe leczenie z włączeniem farmakoterapii. Niezaopiekowany problem cały czas generuje stres dla organizmu i jak narasta, to również zachodzą zmiany w biologii ośrodkowego układu nerwowego. I wtedy trzeba niejednokrotnie np. włączyć farmakoterapię.
Psychiatrzy dzieci i młodzieży nie są remedium na kryzys
Z tego co pani mówi wynika, że psychiatrzy dzieci i młodzieży nie są remedium na kryzys u młodych.
Oczywiście, że nie są. Lekarz psychiatra powinien włączać się w momencie, kiedy jest potrzebna diagnostyka różnicowa, gdy trzeba zlecić odpowiednie badania albo trzeba włączyć farmakoterapię, np. w zaburzeniu afektywnym dwubiegunowym, w schizofrenii, w ciężkim epizodzie depresji, gdzie leczenie farmakologiczne jest bezwzględnie konieczne.
Kiedyś przeprowadziłam eksperyment - przez kilka godzin odbierałam telefony w naszej poradni zdrowia psychicznego. Większość rodziców/opiekunów chciała zapisać dziecko do psychiatry, gdy zgłaszany problem wychowawczy albo trudności w relacjach rówieśniczych wcale tego nie wymagały. Wtedy wystarczy pomoc ośrodka opieki środowiskowej najbliżej miejsca zamieszkania dziecka. Jeśli tamtejszy zespół diagnostyczny uzna, że jest konieczna konsultacja u psychiatry dziecięcego, pacjent jest przekazywany z pierwszego poziomu referencyjnego na drugi. Może się też okazać, że rodzic z dzieckiem zgłasza się do pierwszego poziomu i w trakcie badania przez psychologa młody człowiek zgłasza objawy, które wiążą się z koniecznością natychmiastowej hospitalizacji psychiatrycznej. Wtedy specjalista z pierwszego poziomu od razu wzywa karetkę albo przekazuje dziecko na izbę przyjęć, która jest zlokalizowana w tym samym miejscu.
Co oferuje drugi poziom referencyjny?
Mamy tam poradnie zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży z psychologami, psychoterapeutami i lekarzami lub/i oddział dzienny. Do tego oddziału trzeba mieć skierowanie.
Czyli jeśli w Polsce dziecko pilnie potrzebuje psychiatry, to choćby przez izbę przyjęć zawsze się do niego dostanie. Skąd więc biorą się paragony grozy - 500 zł za 20 minutową konsultację z psychiatrą dziecięcym i młodzieżowym - i narracja, że są bardzo długie terminy, nawet prywatnie…
Ponieważ nadal mamy chaos komunikacyjny oraz organizacyjny i łatwiej jest przerzucić odpowiedzialność na „system”, powtarzać, że za słabą kondycję psychiczną dzieci jest odpowiedzialna niewystarczająca liczba specjalistów. Trudniej wziąć odpowiedzialność - my wszyscy, społeczeństwo, osoby dorosłe - przyjrzeć się, dlaczego w tej chwili mamy taki problem, że co piąte dziecko i nastolatek wymaga opieki specjalistycznej, a za chwilę dojdziemy do sytuacji, że co drugie dziecko będzie jej wymagało. Konieczne są oddziaływania, żeby zapobiegać występowaniu kryzysów psychicznych i takie ułożenie systemu, żeby z odpowiednim problemem rodzic z dzieckiem był kierowany do odpowiedniego specjalisty. Teraz mamy wielki chaos - dziecko powinno pójść do psychologa w pierwszym poziomie referencyjnym, a rodzic od razu zapisuje je do psychiatry i czeka w kolejce, gdy pomoc uzyskałby dużo wcześniej. Dlatego postuluję opracowanie ścieżki opieki nad dzieckiem/nastolatkiem, żeby te kroki uporządkować, żeby od razu nie zapisywać dziecka do psychiatry i nie wydłużać kolejki, bo to w wielu przypadkach jest pozbawione sensu. Poza tym ten chaos generuje nadużycia w sektorze komercyjnym i absolutnie nie mam zgody na takie działanie specjalistów, gdzie po 20 minutach wizyty jest wystawiany paragon na 500 zł. To jest wysoce nieetyczne.
System orzecznictwa do zmiany
Dlaczego konieczna jest współpraca międzyresortowa?
Choćby dlatego, że system orzecznictwa związanego z oświatą wymusza zaświadczenia lekarskie. Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami czy innymi określonymi rozpoznaniami muszą cyklicznie brać od psychiatry zaświadczenia, czekać w kolejce na wizytę. Mam nadzieję, że w końcu będzie znowelizowana Ustawa prawo oświatowe, gdzie odejdziemy od katalogu rozpoznań psychiatrycznych na rzecz diagnozy funkcjonalnej i natychmiastowego wdrażania dziecku i nastolatkowi realnej pomocy w szkołach. Wtedy od razu kolejki do psychiatry zmniejszą się. Podobnie jest z systemem orzecznictwa związanym z niepełnosprawnością.
Innymi słowy, po co dziecku w spektrum autyzmu, z którego nigdy nie wyrośnie, na każdy kolejny etap edukacji zaświadczenie od psychiatry. Upośledzenia intelektualnego też nikt nie wyleczy….
Dlatego tak ważna jest współpraca międzyresortowa. Wielu naszych podopiecznych z diagnozą autyzmu czy zespołu Aspergera jest na tyle stabilnych, prowadzonych przez psychologów czy terapeutów, że nie wymagają opieki psychiatry. Rodzice jednak zapisują cyklicznie te dobrze funkcjonujące dzieci do psychiatrów, bo wymusza to system orzecznictwa.
Jako winowajcę słabej kondycji psychicznej dzieci i młodzieży często wskazuje się technologie cyfrowe, zwłaszcza media społecznościowe. Jest też znaczący kryzys relacji międzyludzkich, wypalenie rodzicielskie.
No i właśnie nad tym musimy się pochylić, bo inaczej pogarszanie się kondycji psychicznej dzieci i młodzieży nie zostanie zatrzymane. Bo i cóż z tego, że mamy o ponad 50 proc. lepszy dostęp do opieki psychologiczno-psychiatrycznej, skoro liczba dzieci i nastolatków, które wymagają takiej opieki w ostatnich sześciu latach wzrosła ponad 3,5 – krotnie.
Przyzna pani jednak, że dostęp do specjalistów w niektórych miejscach w Polsce jest trudniejszy, mamy województwa, gdzie psychiatrów brakuje.
To prawda. Ale też mamy mazowieckie, łódzkie, małopolskie, śląskie, gdzie według wskaźnika WHO jest wystarczająca liczba psychiatrów. W lubuskim było źle, ale z każdym rokiem jest lepiej, w opolskim czy świętokrzyskim mamy nadal problem. Dobra wiadomość jest taka, że z każdym rokiem mamy średnio o 70 więcej chętnych lekarzy, którzy wybierają specjalizację w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży. Z każdym rokiem jest też więcej psychoterapeutów i psychologów klinicznych dzieci i młodzieży. O tym też się nie mówi.
WYKAZ OŚRODKÓW I, II i III POZIOMU REFERENCYJNEGO:
Beata Igielska tematyką zdrowia zajmuje się od 2020 r. Jest laureatką kilku nagród dziennikarskich w kategorii zdrowie m.in. I miejsce w konkursie Dziennikarz Medyczny Roku 2023, II miejsce w tym samym konkursie w 2022 r., nagroda Kryształowe Pióro w kategorii onkologia oraz dwa wyróżnienia w konkursie o tej nazwie, wyróżnienie w konkursie SUPERneuron. Ma wieloletnie doświadczenie w mediach ogólnopolskich. Pisze publicystykę, wywiady, reportaże – za jeden z nich została nagrodzona w 2007 r. Prywatnie wielbicielka dobrej literatury, muzyki, sztuki. Jej konikiem jest teatr. Lubi podróże.
