Tymczasem, firmy farmaceutyczne chętnie wypełniłyby spotkania ludzi starszych promocją leków.

Reklama

Bożena Sałacińska, zasiadająca w radzie programowej Kazimierzowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Bydgoszczy, podkreśla energię, jaką obserwuje w słuchaczach. Jej zdaniem, przyszedł dla nich wreszcie czas na pogodne życie i odrobienie zaległości sprzed lat. Rozmawiają więc o tym, co się w świecie dzieje, o modzie, statystują w filmach, planują wakacje pod żaglami.

- Natomiast różne firmy proponują nam wykłady o nerkach, wątrobie, nietrzymaniu moczu i do jakiego lekarza iść. Nie chcemy o tym - oświadczyła w rozmowie z IAR Bożena Sałacińska.

Słowa mamy potwierdził Radosław Sałaciński z jedynej w kraju bydgoskiej Telewizji Senioralnej. W jego ocenie, seniorzy, których poznał, to w żadnym stopniu nie "klub hipochondryków". Dodał, że bardziej niż przypadłościami zdrowotnymi interesują się gazem łupkowym.

Rozmówcy IAR z praskiego uniwersytetu przy Wyższej Szkole Menedżerskiej w Warszawie również uciekają przed rozmowami o chorobach. W pełnym rynsztunku cyklistów przemierzają stołeczne ścieżki rowerowe. Bardzo cenią zajęcia na basenie i lektoraty, organizują spotkania towarzyskie.

W Polsce już 130 tysięcy osób czynnie zaangażowało się w działalność Uniwersytetów Trzeciego Wieku. W skali kraju powołano 450 takich instytucji. 25 lat temu było ich zaledwie dziewięć.