Krzysztof Przewoźniak, gość PR 24, dyrektor fundacji ds. badań, uważa, że niepokój polskich władz, sprzeciwiających się zmianom, jest nieuzasadniony. Jak przekonuje, w 1995 roku, kiedy powstawała pierwsza polska ustawa, przemysł tytoniowy również alarmował, że zbankrutuje. Podobnie było w 2010 roku, gdy wprowadzano zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych, wtedy miał upaść przemysł gastronomiczny - wyjaśniał Krzysztof Przewoźniak.

Każdego roku palenie zabija 700 tysięcy osób w Europie. To tak, jakby z mapy zniknęło miasto wielkości Frankfurtu. Tak Komisja Europejska argumentuje zmiany, które chce wprowadzić w dyrektywie tytoniowej. Papierosy mają przestać być atrakcyjne, dlatego też planuje się wycofanie z produkcji tak zwanych slimów, po które najczęściej sięgają kobiety oraz papierosów mentolowych i smakowych, popularnych wśród młodzieży. 

Komisja chce również narzucić na producentów obowiązek umieszczania na opakowaniach drastycznych obrazków i informacji, które mają zniechęcać do palenia. Krzysztof Przewoźniak tłumaczył, że na paczkach mają pojawić się między innymi wiadomości o tym, gdzie można się leczyć z uzależnienia od tytoniu oraz ile jest substancji rakotwórczych w papierosach. 

Obecnie europosłowie mogą zgłaszać swoje propozycje do nowelizacji dyrektywy tytoniowej. Komisja Europejska chce wprowadzić zmiany już na przełomie 2015 lub 2016 roku.