Palacze szkodzą nie tylko sobie, ale i osobom, które towarzyszą im podczas palenia papierosów. Serwują im dym z papierosa oraz dym wydychany ze swoich ust. W efekcie bierni palacze nie z własnej winy chorują i skracają swoje życie. To nie jest w porządku!

Reklama

Eksperci alarmują, że tzw. boczny strumień dymu tytoniowego, na który narażeni są palacze bierni, zawiera nawet 35 razy więcej dwutlenku węgla oraz 4 razy więcej nikotyny niż dym, który wdychają palacze aktywni. Jest on szczególnie niebezpieczny dla dzieci, alergików i astmatyków. Często cierpią oni na nagłe ataki duszności i zmagają się z uporczywym kaszlem lub zatkanym nosem i kichaniem. Co istotne, te dolegliwości pojawiają się jedynie w zadymionych pomieszczeniach i ustępują po zaprzestaniu przebywania w nich.

Najbardziej przerażające są jednak dane dotyczące zachorowań na śmiertelne schorzenia, w tym raka płuc u biernych palaczy. Okazuje się, że ryzyko rozwoju astmy, chorób oskrzeli i płuc oraz nowotworów u osób mieszkających z palaczami wzrasta aż o około 30 procent, zaś u osób, które pracują z palaczami, w zadymionych pomieszczeniach - aż o około 19 proc.

Warto podkreślić, że wiele badań naukowych wykazało, że bierne palenie jest szczególnie groźne dla noworodków i niemowląt. Stanowi ono znaczący czynnik ryzyka śmierci łóżeczkowej.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>