Konferencja została zorganizowana przez Polskie Amazonki Ruch Społeczny, inicjatora kampanii edukacyjnej “Nerka jest modna”.

Reklama

Raka nerkowokomórkowego diagnozuje się co roku w Polsce u ok 6 tys. osób.

Konsultant krajowy ds. urologii dr hab. Artur A. Antoniewicz podkreślił podczas konferencji, że do czynników ryzyka zachorowania na ten nowotwór należą czynniki typowe również dla innych nowotworów, jak nadwaga, palenie tytoniu, nadmierne spożycie alkoholu, nadmierne spożycie białka, czyli nierównoważona dieta, a także nadciśnienie tętnicze. - Dlatego takie czynniki, jak aktywność fizyczna, przeciwdziałanie nadwadze, rzucenie palenia lub nie podejmowanie palenia, zachowanie ogólnie zdrowego stylu życia, mają swój korzystny udział w prewencji nowotworów, w tym raka nerki – tłumaczył specjalista.

Wśród medycznych czynników ryzyka raka nerkowokomórkowego prof. Antoniewicz wymienił dializoterapię. Nowotwór ten występuje również częściej osób obarczonych pewnymi chorobami rozwijającymi się na tle genetycznym, jak stwardnienie guzowate czy zespół von Hippla-Lindaua.

Urolog zwrócił uwagę, że nie ma badania, które w sposób swoisty i specyficzny byłoby nakierowane na wykrywanie raka nerki. - Nie ma też markera, który by jednoznacznie wskazywał na jego obecność, takiego jak białko PSA w raku stercza – tłumaczył specjalista.

Jego zdaniem warto jednak, by osoby w piątej, szóstej, siódmej dekadzie życia wykonywały raz do roku badanie USG jamy brzusznej. - To badanie należy zalecać w ramach kontroli zdrowia. Nie jest to badanie nerek, a jamy brzusznej, w trakcie którego ocenia się – oprócz nerek - wątrobę, drogi żółciowe, pęcherzyk żółciowy, trzustkę, śledzionę, przestrzeń zaotrzewnową – tłumaczył prof. Antoniewicz. Dodał, że obecnie najwięcej guzów nerek rozpoznawanych jest właśnie na podstawie badań USG wykonanych przypadkowo z innego powodu, np. w ramach kontroli zdrowotnej.

Specjalista zwrócił uwagę, że utrudnieniem w diagnostyce raka nerki jest to, że nie daje on specyficznych objawów. Chorzy mogą odczuwać osłabienie, chudnąć, mieć stanu podgorączkowe, infekcje dróg moczowych, bóle pleców w okolicy lędźwiowej. Bardzo zaawansowany rak nerki może powodować krwiomocz, i może być nawet wyczuwalny z bocznej strony tułowia. Jednak część chorych aż do diagnozy nawet bardzo zaawansowanego raka nerkowokomórkowego czuje się dobrze.

Rak nerki wykryty wcześnie może zostać wyleczony. Prof. Antoniewicz przypomniał, że jeszcze 10 lat temu zasadniczym sposobem leczenia tego nowotworu było wycięcie nerki. - Obecnie promowane są metody nerkooszczędzające, usuwa się radykalnie guz z nerki a pozostawia nerkę czynną i dalej obserwuje się chorego – tłumaczył urolog. Dodał, że coraz częściej operacje prowadzone są technikami małoinwazyjnymi – metodą laparoskopową. Optymalne jest leczenie metodą laparoskopową z asystą robota.

Około 20-30 proc. pacjentów w chwili rozpoznania raka nerki ma już przerzuty. „Tacy pacjenci powinni być kwalifikowani do dalszego leczenia. Warto pamiętać, że zanim przystąpimy do leczenia systemowego jest możliwość leczenia operacyjnego zmian przerzutowych” – podkreślił dr Piotr Tomaczak z Oddziału Chemioterapii Katedry i Kliniki Onkologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Przeważnie są to pacjenci z przerzutami w obrębie jednego narządu czy chorzy mający ograniczoną liczbę zmian przerzutowych.

Jak tłumaczył onkolog, leczenie systemowe (farmakologiczne) można stosować u pacjentów po operacji jako leczenie uzupełniające z intencją wyleczenia. U chorych, u których nie ma już możliwości leczenia operacyjnego celem terapii systemowej jest zahamowanie choroby na etapie, na którym leczenie zostało wdrożone, albo uzyskanie regresji zmian nowotworowych - zarówno ich ilości, jak i wielkości.

Dr Tomczak podkreślił, że odpowiedź na nowsze terapie, mierzona regresją zmian nowotworowych, jest wyraźnie wyższa, niż odpowiedź na inhibitory kinaz tyrozynowych, stosowanych obecnie w Polsce w pierwszej linii leczenia. - Nasze standardy leczenia raka nerki i to pierwszej linii już dramatycznie odbiegają od standardów realizowanych na co dzień w większości krajów Unii Europejskiej – powiedział onkolog. Zaznaczył, że chodzi o leczenie lekami immunokompetentnymi (tzw. immunoterapia), które aktywują układu odpornościowy pacjenta do walki z nowotworem oraz o terapie łączone, dwulekowe, gdzie w ramach schematu terapii wprowadzany jest lek antyangiogenny z lekiem immunokompetentnym.

- Obecnie trwają prace nad uaktualnieniem programu lekowego leczenia raka nerkowokomórkowego w celu dorównania standardom europejskim, kiedy to polscy pacjenci będą mieli również dostęp do immunoterapii skojarzonej na pierwszym etapie leczenia tego nowotworu – podkreślił specjalista. Wyraził nadzieję, że nastąpi to zaraz po wakacjach.