Ekspert z dziedziny epidemiologii i wakcynologii prof. Andrzej Zieliński z NIZP-PZH powiedział PAP, że jeśli nie jesteśmy pewni, czy my lub nasze dzieci są zaszczepione na odrę - można po prostu wykonać szczepienie. Nie sprawdza się, czy szczepionka "się przyjęła".

- Dorosły, jeśli mógł być nieszczepiony i nigdy nie chorował, albo nie wie, czy chorował, powinien się zaszczepić - powiedział. Podobnie w przypadku dzieci: Jeśli są wątpliwości co do zaszczepienia dziecka - dziecko powinno być zaszczepione - dodał. Ekspert uspokoił, że nawet, jeśli szczepienie zostanie wykonane powtórnie, nie jest szkodliwe. - Dodatkowe szczepienie absolutnie nie szkodzi - zapewnił. Przypomniał, że takie zalecenie obowiązuje od dłuższego czasu.

Szczepionka zaczyna działać po około dwóch tygodniach. Po takim okresie przeciwciała powinny być na odpowiednim poziomie.

Szczepienia przeciw odrze wykonuje się skojarzoną szczepionką przeciw odrze, śwince i różyczce (MMR). Skuteczność szczepionek przeciw odrze jest bardzo wysoka - czytamy na stronie internetowej NIZP-PZH. Po otrzymaniu dwóch dawek szczepionki co najmniej 95 proc. dzieci jest chronionych przed zachorowaniem na odrę. Pierwsze szczepienie otrzymuje się w 13.-14. miesiącu życia, kolejne - w 10. roku życia. Wszystkie wymienione są finansowane z budżetu resortu zdrowia.

Prof. Zieliński powiedział, że powtórne szczepienie po 9 latach jest aplikowane na wszelki wypadek, gdyż w przypadku niewielkiego odsetka osób pierwsze zaszczepienie nie przynosi rezultatu (z różnych przyczyn - technicznych albo wewnętrznych, immunologicznych). - Druga dawka po prostu jest dla tych, którzy nie uzyskali (odporności - przyp. PAP) za pierwszym razem - powiedział.

Noworodki nie są szczepione na odrę. MMR podawana jest dopiero w 13.-14. miesiącu życia. Ekspert przypomniał, że mniej więcej przez pół roku życia dziecko ma przeciwciała chroniące przed wieloma chorobami zakaźnymi, które otrzymało od matki w czasie ciąży za pośrednictwem łożyska. Między innymi dlatego szczepienia nie są zalecane. Dziecko jest jednak potencjalnie zagrożone zachorowaniem, m.in. na odrę, między szóstym a 13. miesiącem życia. Dlatego warto w tym okresie otaczać dziecko jedynie osobami, które zostały zaszczepione.

- Zagrożenie dziecka nieszczepionego w Polsce odrą w tej chwili jest niskie ze względu na tak zwaną odporność zbiorowiskową. Jeśli powyżej 90 proc. społeczności jest odpornych na odrę z powodu szczepień lub wcześniejszego przechorowania, to szerzenie się odry w naszej populacji jest wciąż bardzo mało prawdopodobne - uspokoił ekspert.

Polska wciąż należy do krajów z wysokim poziomem osób szczepionych przeciwko odrze. - My mamy wysoki poziom zaszczepienia dzieci w tym zakresie - zapewnił. Dotychczas wynosił on powyżej 95 proc.

Ekspert przypomniał, że szczepionka skojarzona MMR jest "bardzo dobra i dobrze sprawdzona". Jak mówi, zła opinia na jej temat wypowiadana przez ruch antyszczepionkowy jest niezrozumiała i oparta na przestarzałych, fałszywych hipotezach.

Według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny (NIZP-PZH), od 1 stycznia do 31 października br. w Polsce zanotowano 144 przypadki odry. W tym samym okresie roku ubiegłego takich zachorowań było znacznie mniej – 59 (w całym 2017 r. w Polsce odnotowano 63 zachorowania na odrę).

W ostatnich dniach na Mazowszu zgłoszono 18 przypadków zachorowań i podejrzeń zachorowań na odrę - 17 w powiecie pruszkowskim i jedno na terenie powiatu warszawskiego. W poniedziałek dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Włodawie poinformowała, że uczeń liceum we Włodawie (woj. lubelskie) przebywa w szpitalu z podejrzeniem zachorowania na odrę.