Specjaliści mówili o tym podczas konferencji prasowej zorganizowanej w czwartek w Warszawie. Zainaugurowano na niej 5. edycję kampanii Diagnostyka Jajnika, prowadzoną przez Ogólnopolską Organizację Kwiat Kobiecości. W tym roku hasło przewodnie kampanii brzmi: #Obserwuj – i nie daj się zaskoczyć rakowi jajnika.

Kierownik Kliniki Ginekologii Onkologicznej Centrum Onkologii w Warszawie prof. Mariusz Bidziński, przypomniał, że co roku w Polsce rak jajnika jest diagnozowany u 3,5 tysiąca kobiet, a ponad 2 tysiąca pań umiera z jego powodu. Jego zdaniem ma to w dużym stopniu związek z tym, że rak jajnika u około 70 proc. chorych jest rozpoznawany w zaawansowanym stadium, czyli na etapie pojawienia się przerzutów do innych narządów, zazwyczaj w jamie brzusznej. Dlatego część objawów tego nowotworu, takich jak wzdęcia, bóle brzucha, może sugerować schorzenie przewodu pokarmowego. Kolejnym problemem według prof. Bidzińskiego jest to, że medycyna nie dysponuje skutecznymi metodami, które pozwalałyby prowadzić badania przesiewowe w kierunku raka jajnika – jak to ma miejsce w raku piersi czy raku szyjki macicy.

Specjalista przypomniał, że Polska znajduje się w czołówce Europy, jeśli chodzi o tzw. współczynnik zachorowań na raka jajnika, mówiący o tym, ile kobiet na 100 tys. kobiet z populacji zachoruje na raka jajnika. – W stosunku do innych krajów UE jesteśmy w czołówce, bo mamy dużą agregację osób z rodzinnymi predyspozycjami do tego nowotworu – powiedział. Z drugiej strony, skuteczność leczenia raka jajnika jest niesatysfakcjonująca na tle innych krajów Europy, zaznaczył. Efekty leczenia raka jajnika w Polsce, mierzone odsetkiem kobiet, które przeżywają pięć lat, są gorsze o 10 punktów procentowych w porównaniu ze średnią w UE. – To bardzo dużo! Żeby to poprawić, musimy pracować wiele lat – ocenił prof. Bidziński.

Jego zdaniem konieczne są przede wszystkim szkolenia lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, internistów, gastrologów. – Koledzy tych specjalności muszą zrozumieć, że jeżeli przychodzi do nich kobieta, zwłaszcza po menopauzie, która przez dwa – trzy tygodnie ma dolegliwości bólowe jamy brzusznej i dwa-trzy tygodnie leczenia jej nie przynosi efektów, to może powinna zostać skierowana na konsultacje do innego lekarza specjalisty, tj. ginekologa onkologa – tłumaczył prof. Bidziński.

Dodał, że warto też edukować kobiety, by w razie zdiagnozowania guza jajnika kierowały się do ginekologa onkologa, a nie ginekologa położnika, który z reguły ma mniejsze umiejętności w zakresie leczenia nowotworów.

Wyjaśnił, że konieczne jest ustalenie pewnych prostych algorytmów: jeżeli u kobiety z guzem jajnika widocznym w badaniu USG występował rak jajnika lub rak piersi w rodzinie, jeżeli jest ona po menopauzie, ma bóle brzucha, to powinna natychmiast szukać ginekologa onkologa, tłumaczył.

Prof. Bidziński zwrócił też uwagę, że u około 20 proc. pacjentek operowanych z powodu raka jajnika leczenie chirurgiczne jest wykonane nieoptymalnie, co nie daje gwarancji skuteczności. Nieoptymalne leczenie raka jajnika sprawia, że szansa pacjentki na wyleczenie jest dużo mniejsza, a koszty terapii większe.

Dlatego leczeniem chorych na raka jajnika powinny zajmować się ośrodki leczące kompleksowo (na wzór "breast units" w raku piersi), w których działają zespoły wielu specjalistów złożone z: radioterapeuty, patomorfologa, ginekologa onkologa, chirurga onkologicznego, onkologa klinicznego, psychologa, anestezjologa, dietetyka, rehabilitanta. – Taki zespół może zapewnić sukces terapeutyczny – ocenił ekspert. Przytoczył dane brytyjskiej publicznej służby zdrowia (National Health Service – NHS), z których wynika, że leczenie chorych na raka w specjalistycznym ośrodku, który ma odpowiednią kadrę i sprzęt, może podnieść odsetek wyleczeń nawet o 45 proc.

Prof. Bidziński zwrócił też uwagę na to, że choć dostęp do nowych leków na raka jajnika poprawił się w Polsce, to programy lekowe wymagają jeszcze uaktualnienia. – Nasze programy lekowe nie są jeszcze do końca współczesne i zabiegamy też o to, by się zmieniły. Mnie to boli, bo ja się z chorymi spotykam na co dzień i one mnie pytają, dlaczego nie mogą być leczone tak jak w Szwecji czy w Niemczech? – powiedział.

Kierownik Oddziału Ginekologii Onkologicznej w Opolskim Centrum Onkologii Piotr Klimczak zwrócił z kolei uwagę na rolę poradnictwa dietetycznego i leczenia żywieniowego u chorych na raka jajnika. Zaznaczył, że aż u 75 proc. pacjentek z rakiem jajnika chorobie towarzyszy wyniszczenie. Jest to odsetek większy niż u pacjentów z rakiem jelita grubego.

– Dlatego leczenie żywieniowe jest tak ważne w tej grupie chorych – powiedział specjalista. Dodał, że u chorych niedożywionych częściej występują infekcje, zaburzenia gojenia ran, dochodzi do nieszczelności zespoleń układu pokarmowego. Rośnie również śmiertelność pacjentek oraz koszty terapii, ponieważ z powodu wyniszczenia i niedożywienia dochodzi do przerwania chemioterapii, pogorszenia jej efektów i wzrostu toksyczności. Z danych, które przedstawił Klimczak wynika, że za pomocą leczenia żywieniowego można w dużym stopniu poprawić przeżycie pacjentek.

Prezes Kwiatu Kobiecości Ida Karpińska podkreśliła, że choć rak jajnika jest trudny do wykrycia, to kobiety nie mogą pozostawać bezczynne. – Dlatego też celem kampanii jest nawoływanie kobiet w każdym wieku, żeby oprócz cytologii pamiętały również o dopochwowym USG, dzięki któremu można wykryć zmiany na jajnikach. Chcemy też wzbudzić w kobietach nawyk dokładnej obserwacji ciała i reagowania na sygnały, które daje nam organizm – powiedziała.

Ambasadorami kampanii są: aktorki – Anna Dereszowska i Anna Korcz z córką Anną, aktor Krystian Wieczorek z żoną Marią oraz Magda Gessler.