Specjalista mówił o tym podczas IX Letniej Szkoły Onkologicznej dla Dziennikarzy, która niedawno odbyła się w Warszawie. Prof. Jacek Jassem od początku jest jednym z jej głównych organizatorów. Tym razem wystąpił w roli lekarza i pacjenta. - Nie ukrywam swej choroby, wręcz przeciwnie, chętnie o niej rozmawiam. Mam nadzieję, że w ten sposób pomogę innym pacjentom. Na pewno lepiej ich teraz rozumiem – przyznał.

Profesor wspominał, że chłoniak został wykryty u niego w zaawansowanym stadium. Powstały już zmiany w szpiku kostnym, płucach i węzłach chłonnych. - Jestem racjonalistą. Kiedy się o tym dowiedziałem, nie przeżywałem buntu, nie było u mnie złości. Ale był lęk. Po prostu się bałem. Nie wiedziałem jaką mam szansę przeżycia – opowiadał prof. Jassem.

Prof. Krystyna de Walden-Gałuszko z Katedry Psychiatrii na Wydziale Nauk Medycznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie tłumaczyła, że choroba, szczególnie tak groźna jak nowotwór złośliwy, zakłóca nasze życie, stąd u wielu chorych rodzi się gniew. - Lęk związany jest z utratą zdrowia i zagrożeniem życia. Ale jest sposób, żeby go opanować: pomaga zadaniowość, wyznaczanie sobie celów do zrealizowania - przekonywała.

Część pacjentów z chorobą nowotworową otrzymuje leki przeciwdepresyjne, żeby przynajmniej przez pewien czas lepiej radzić sobie z lękiem. One też pomagają. Prof. Jassem powiedział, że początkowo zażywał leki, które odstawił po kilku tygodniach, kiedy lęk minął. - Potem wszedłem w realizację zadań. Nie zacząłem jednak zgłębiać wiedzy na temat swojej choroby. Uznałem, że nie jest mi to potrzebne, a może zakłócić mój stan psychiczny. Zaufałem swojemu lekarzowi, którym był i jest mój kolega, to prof. Jan Maciej Zaucha z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Ja natomiast postanowiłem poświęcić się innym sprawom, tym na które nie miałem wcześniej czasu.

Prof. Zaucha powiedział, że pacjentom z chorobą nowotworową, nawet lekarzowi, onkologowi, trudno całkowicie pozbyć się lęku. - Lęk u tych chorych był, jest i będzie, nie należy się temu dziwić, to normalna sytuacja. Lęk jest irracjonalny i pozostanie. Zaletą prof. Jassema jako pacjenta było to, że nie zadawał zbyt wielu pytań, natomiast realizował plan leczenia i wykonywał zadania. W trakcie leczenia lęk u pacjentów jest zwykle mniejszy. Bardzo ważne było również to, że obdarzył mnie zaufaniem. To była podstawa terapii – podkreślił.

Prof. Jassem opowiadał, że przed wykryciem choroby nowotworowej był pracoholikiem, pracował kosztem rodziny i przyjaciół. Teraz postanowił więcej czasu poświęcić rodzinie i życiu prywatnemu. - Zacząłem dostrzegać i doceniać wiele innych rzeczy, na które dawniej nie zwracałem uwagi, że np. w ogrodzie ptaki śpiewają i wyrosła kolejna roślina. Paradoksalnie zacząłem bardziej cieszyć się pełnią życia niż przed chorobą - dodał.

- Takie zachowanie wykazuje wielu chorych. Bardziej zaczynają dostrzegać urodę życia, cenią sobie zwykłe, drobne rzeczy, a także relacje z rodziną i przyjaciółmi. Poza zadaniowością następuje u nich przewartościowanie i inne spojrzenie na świat - wyjaśniała prof. de Walden-Gałuszko.

Prof. Jassem przyznał, że pod wpływem swojej choroby zaczął lepiej rozumieć pacjentów, wie co przeżywają, o co boją się zapytać i w jakim mogą być stanie psychicznym.

Jak mówi, ważne jest, żeby pacjent nie był bierny i aktywnie włączył się w proces leczenia, musi pilnować, kiedy ma się zgłosić i jakie leki stosować. - Lekarz nie jest w stanie wszystkiego skontrolować, wiele zależy też od pacjenta. Aktywna postawa chorego jest bardzo ważna. I jeszcze jedno: warto również pamiętać, że choroba nowotworowa nie jest żadnym wstydem – doradza specjalista.

Prof. Marzena Wełnicka-Jaśkiewicz, onkolog Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego podkreśla, że otwarty pacjent ma większe szanse na walkę z chorobą niż zamknięty w sobie i skupiony jedynie na swojej chorobie i cierpieniach.