- W Stanach Zjednoczonych już 70 proc. nowotworów jamy ustnej i gardła związanych jest z zakażeniem wirusem brodawczaka HPV, który dotąd znany był z tego, że zwiększa ryzyko zachorowania na raka szyjki macicy – powiedział PAP kierownik Kliniki Chirurgii Głowy, Szyi i Onkologii Laryngologicznej Wojewódzkiego Centrum Onkologii w Poznaniu prof. Wojciech Golusiński.

W Polsce nadal główną przyczyną nowotworów głowy i szyi są palenie papierosów oraz nadużywanie alkoholu. Z danych przedstawionych podczas spotkania wynika, że najbardziej na tego typu guzy narażeni są mężczyźni spożywający dziennie 60 g alkoholu, a kobiety – 40 g lub więcej.

- W naszym kraju również zmienia się epidemiologia tych nowotworów. Oceniamy, że z zakażeniami wywołanymi przez wirusy HPV związanych jest co najmniej 30 proc. nowotworów głowy i szyi. Powodem tego jest zmiana zachowań seksualnych, w tym przede wszystkim częstsze uprawianie seksu oralnego – powiedział prof. Golusiński.

Specjalista przyznał, że wirusy HPV zwiększają także ryzyko zachorowania na raka odbytu, co z kolei związane jest z seksem analnym.

Na nowotwory głowy i szyi związane z wirusem HPV chorują zwykle ludzie młodzi przed 40. rokiem życia, którzy nigdy nie palili papierosów i nie nadużywali alkoholu. - Guzy te mają jednak tę zaletę, że zwykle lepiej rokują, gdyż chorzy lepiej reagują na leczenie. Inna jest bowiem biologia tych nowotworów – powiedział dziennikarzowi PAP prof. Golusiński.

Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że w Polsce w 2013 r. wykryto prawie 11 tys. nowotworów głowy i szyi, a 6 tys. chorych zmarło. Zachorowalność z tego powodu szybko rośnie. W woj. wielkopolskim w ostatnich 5 latach liczna wykrytych przypadków tych nowotworów wzrosła o 17 proc. - To bardzo dużo – podkreślił prof. Golusiński.

Głównym problemem jest późne wykrywanie nowotworów głowy i szyi, dopiero w III lub nawet IV stadium, gdy skuteczność leczenia jest już znacznie mniejsza. - Na 11 tys. chorych z nowo wykrytą chorobą aż 5 tys. umiera w ciągu zaledwie 3 lat - powiedział PAP poznański specjalista.

Gdy choroba ta zostanie wykryta w początkowym stadium, skuteczność leczenia sięga 80-90 proc. (tzn. taki odsetek chorych ma szansę przeżyć co najmniej 5 lat). - Dzięki wczesnemu wykryciu guzów głowy i szyi leczenie jest mniej okaleczające dla chorego, nie powoduje np. zbyt dużej deformacji twarzy lub utraty zdolności mówienia oraz zaburzenia zmysłów – dodał prof. Golusiński.

Dla zwiększenie skuteczności leczenia w dniach 19-23 września 2016 r. organizowany jest 4. tydzień profilaktyki nowotworów głowy i szyi, którego głównym celem jest wczesne ich wykrywanie. Tegoroczna kampania kierowana jest przede wszystkim do tzw. młodych dorosłych, którzy zwykle nie zdają sobie sprawy, że mogą zachorować na ten typ nowotworu.

Badaniom diagnostycznym będzie można poddać się we wszystkich województwach w wybranych ośrodkach. Informacja na ten temat będzie dostępna na stronie Polskiej Grupy Badań Nowotworów Głowy i Szyi www.phnos.org.pl.

Prof. Golusiński podkreślił, że na badania w pierwszej kolejności powinny zgłosić się osoby, które od trzech tygodni odczuwają jedną z sześciu dolegliwości, mogących być pierwszym objawem nowotworów głowy i szyi. Są to: nieustępujące bóle gardła, przewlekła chrypka, pieczenie języka i niegojące się owrzodzenie oraz czerwone lub białe naloty w jamie ustnej, a także ból w trakcie połykania i trudności w połykaniu, guz na szyi i jednostronna niedrożność nosa oraz krwawy wyciek z nosa.

Nowotwory głowy i szyi najczęściej występują w jamie ustnej (42 proc., gardle (35 proc.) oraz krtani (24 proc.). Nie zalicza się do nich guzów mózgu ani gałki ocznej, które są w innej grupie chorób nowotworowych.

Leczenie polega głównie na usunięciu guza podczas zabiegu operacyjnego lub przy użyciu radioterapii. - Musi być on usunięty w całości, nie stosuje się już zabiegów, w których usuwa się go jedynie częściowo, np. trzy czwarte guza. Jeśli nie można usunąć go całkowicie, stosowana jest jedynie radioterapia paliatywna lub leczenie lekami – podkreślił prof. Golusiński.

Nowotwory głowy i szyi stanowią jedynie 5 proc. wszystkich chorób nowotworowych, ale wywołują wyjątkowo duże obciążenie psychiczne dla chorego z powodu ich niekorzystnej często lokalizacji, grożącej poważnymi powikłaniami.