30 lat temu na raka prostaty umierało 30 mężczyzn na sto tysięcy, obecnie zaś zaledwie 24 pacjentów - informują uczeni z Cancer Research UK na łamach "Daily Mail". To zasługa przede wszystkim wcześniejszego diagnozowania choroby na etapie, gdy rak nie jest jeszcze zaawansowany. Umożliwia to między innymi badanie antygenu prostaty (PSA). Poza tym skuteczniejsze jest leczenie - są nowoczesne leki, lepsze metody chirurgiczne oraz radioterapia.

Reklama

Brytyjscy eksperci przywołują jeszcze inne dane liczbowe. Otóż w 1970 roku dwóch mężczyzn na dziesięciu z diagnozą raka przeżywało minimum dziesięć lat. Obecnie tyle lat przeżywa siedmiu chorych na dziesięciu. To znakomite wyniki, zważywszy, że na raka prostaty choruje coraz więcej mężczyzn w coraz młodszym wieku. Dlatego nie można porównywać ogólnej liczby zgonów na raka prostaty teraz i dawniej. Szacuje się, że w ciągu ostatnich 40 lat potroiła się liczba zdiagnozowanych przypadków nowotworu gruczołu krokowego.

Niestety, w Polsce rak prostaty nadal zbiera tragiczne żniwo. Zabija rocznie prawie 4 tysiące mężczyzn - aż 10 dziennie! Mimo wielu kampanii edukacyjnych panowie niechętnie poddają się badaniom.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>