Takie wyniki przyniosło badanie opracowane przez ekspertów Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy na podstawie 888 elektronicznych kwestionariuszy wypełnionych przez lekarzy i pielęgniarki z całej Polski.

Reklama

Szacunki Państwowego Zakładu Higieny wskazują, że liczba realnie szczepiących się osób ze środowiska medycznego jest o wiele mniejsza, bo wynosi około 5-6 proc. I choć jest to minimalnie więcej niż średnia w populacji (3,7 proc.), to nadal jest to zdaniem ekspertów bardzo niski wskaźnik.

Z badania wynika, że największymi barierami w upowszechnieniu szczepień wśród personelu medycznego jest niski poziom wiedzy z zakresu profilaktyki grypy oraz brak dostępu do bezpłatnych szczepień. Inne powody to obawa przed objawami niepożądanymi, brak czasu, pieniędzy, a także strach przed… zastrzykiem. Okazuje się też, że częściej szczepią się lekarze niż pielęgniarki. Popularność szczepień zależy także od wykonywanej specjalizacji. Najczęściej taki sposób ochrony przed grypą wybierają pediatrzy i lekarze rodzinni, najrzadziej zaś chirurdzy.

Z badań wynika, że popularność szczepionek wśród personelu medycznego byłaby większa, gdyby częściej można było z nich korzystać bezpłatnie w miejscu pracy. Obecnie jedynie co trzeci badany (34, 6 proc.) deklaruje, że jego pracodawca prowadzi bezpłatne akcje szczepień w trakcie sezonu grypowego.

Autorzy badań podkreślają, że szczepienia wśród lekarzy są bardzo istotne, bowiem stanowią pośrednią metodę ochrony pacjentów. Wyniki badań serologicznych wskazują, że co sezon kontakt z wirusami grypy ma 25 proc. pracowników medycznych. W efekcie mogą oni przekazywać wirusa między sobą, a także pacjentom. Wysoka zachorowalność lekarzy powoduje również kłopoty ze skompletowaniem personelu w szczycie zachorowań.

Kolejnym problem jest to, że choć lekarze są w przeważającej większości zwolennikami szczepień, to niepytani przez pacjentów wcale nich nie zalecają. 48 proc. badanych deklaruje, że chętniej rekomendowałoby szczepienia przeciw grypie, gdyby te były bezpłatne. A co czwarty poparł dość kontrowersyjny pomysł, by za zalecanie szczepień dodatkowo płacić albo lekarzom, albo zatrudniającym ich placówkom.