Jak wskazuje gazeta, podawane nowe dane obalają rozpowszechnione w europejskich mediach twierdzenia, że po lockdownach nastąpi wyż demograficzny, gdyż pary, mając ograniczone możliwości spędzania wolnego czasu, muszą więcej przebywać ze sobą. Tymczasem stało się zupełnie odwrotnie - w związku z niepewną przyszłością pary odkładają plany posiadania dzieci na później.

Reklama

Spadek liczby urodzeń jest szczególnie dotkliwy w Europie Południowej, co wywołuje nowe obawy o funkcjonowanie systemów opieki zdrowotnej i emerytalnych, które już wcześniej były pod presją.

"The Times" przywołuje wyniki badań podane w zeszłym tygodniu przez francuski państwowy instytut statystyki i studiów ekonomicznych INSEE, z których wynika, że w styczniu - dziewięć miesięcy po pierwszym lockdownie - zarejestrowano tylko 53,9 tys. urodzeń, co stanowi spadek o 13 proc. w porównaniu z tym samym okresem w 2020 r. W grudniu ich liczba była o 7 proc. niższa niż rok wcześniej.

Cytowana przez tę gazetę paryska ginekolog Amina Yamgnane powiedziała, że widzi wiele przykładów wycofywania się kobiet i par, które mówią sobie, że nie mają środków, aby mieć dziecko w tej chwili i aby je wychować.

Włochy odnotowały w grudniu spadek liczby urodzeń w największych miastach o 21,6 proc. w porównaniu z grudniem 2019 r. Włoski urząd statystyczna ISTAT podał, że spadek był porównywalny z tym, który odnotowano dziewięć miesięcy po katastrofie jądrowej w Czarnobylu w 1987 r. A ponieważ we Włoszech ok. dwie trzecie dzieci rodzi się w małżeństwach - odwrotnie niż we Francji, gdzie jest to jedna trzecia - należy się spodziewać, że 50-procentowy spadek zawartych małżeństw w 2020 r. przełoży się też na wskaźnik urodzeń.

Podobnie jest w Hiszpanii, gdzie w grudniu odnotowano 20,4-procentowy spadek urodzeń w całym kraju. Hiszpański instytut statystyczny INE podał, że 23 226 dzieci urodzonych w grudniu to najniższa liczba od czasu rozpoczęcia prowadzenia comiesięcznych statystyk urodzeń w 1941 r.

Jak pisze brytyjski dziennik, demografowie wskazują, że podczas różnych kryzysów często dochodzi do spadku liczby urodzeń, po czym z reguły z powrotem następują wzrosty. Ale w Europie istnieją obawy, że pandemia przyspieszy długoterminowy trend, który zagraża przyszłości kontynentu. Gerard-Francois Dumont, profesor geografii na Sorbonie, powiedział, że Covid-19 nakłada się na sytuację strukturalną. Od lat 70. Europa znajduje się w demograficznej zimie, ponieważ poziom dzietności jest niewystarczający, aby zapewnić zastępowalność pokoleń.

Reklama

Kraje UE stanowiły 13,5 proc. światowej populacji w 1960 r., ale tylko 6,9 proc. w 2020 roku, a przewiduje się, że do końca wieku odsetek ten spadnie do 4,1 proc. Do pełnej zastępowalności pokoleń potrzeba średnio 2,1 dziecka na kobietę, tymczasem jeszcze przed pandemią średnia ta wynosiła 1,6. W Niemczech liczba urodzin spada od 2016 r. co roku, w Hiszpanii w latach 2014-2019 spadła ona o 16 proc, a Włochy w 2019 r. zanotowały najniższą liczbę urodzeń od 1861 r.

Jeszcze dekadę temu wyróżniała się na tym tle Francja, gdzie dzięki hojnemu systemowi opieki społecznej, było ok. 800 tys. urodzeń rocznie. Ale w 2020 r. było to już 730 tys. - najmniej od 1945 r., a Laurent Chalard, inny wykładowca z Sorbony, uważa, że w tym roku liczba ta spadnie do ok. 620 tys.